Patchworkowa Warszawa



Odkąd mieszkam w Warszawie (że przypomnę tekst Joanny Kołaczkowskiej, wówczas divy kabaretu Potem: "Jezu, ze stolycy...") plątam się po ulicach, usiłując w jakikolwiek sposób ogarnąć to miasto. Równocześnie próbując wyrzucić z głowy odwieczną świadomość, że jest to miasto nie-do-ogarnięcia. 
Warszawa jest bowiem patchworkiem. 
Ale nie zadbaną mozaiką (jak Londyn, w którym też miałam przyjemność mieszkać) ale klasycznym patchworkiem, gdzie każda łatka pochodzi z innego zestawu i inną nitką jest przymocowana. Nie chciałabym nikogo obrazić - to są jedynie moje odczucia w stosunku do miasta, w którym już kilka miesięcy przebywam i, z dnia na dzień, czuję bardziej świadomość niewiedzy i nieczucia.
A właściwie: wiedzy stereotypowej i czucia odwrotnie. Jestem bowiem Krakusem z dziada pradziada. A o dowcipowym już stosunku jednych do drugich od lat już krążą legendy, kawały i stereotypy. Chociaż wiedza moja o Warszawie jest niewielka, a odczucia powszechnie znane - walczę. Walczę ze stereotypami i brakiem własnej wiedzy starając się to miasto jakkolwiek zrozumieć, poznać i nauczyć się w nim żyć. Łatwo nie jest.
Pociesza mnie fakt, że Lechosław Herz - naczelny piewca Mazowsza - również pochodzi z Galicji. Również wychodzi na pole je borówki i chodzi na nogach... Znawca dróg piaszczystych i wierzb płaczących. Miłośnik mazowieckich pól i lasów. Ten wybitny krajoznawca sam o sobie twierdzi, iż jest Galicjuszem, którego ścieżki zaprowadziły na Mazowsze pół wieku temu. 
Nie śmiąc się równać z panem Herzem, powiem tylko, iż mnie zaprowadziły tutaj nie dalej niż kilka miesięcy temu. No i jednak - pan Herz oddziela Warszawę od Mazowsza jako takiego. Przynajmniej takie mam wrażenie czytając, że... wystarczy wyjechać kilkanaście kilometrów poza granice miasta i...

Uczciwie jednak rzecz ujmując - każde miasto ma podobną specyfikę, jeśli chodzi o oddzielenie od reszty. Kraków jest oddzielony od Małopolski - pięknej krainy pól i wzgórz. Wrocław - stolica Dolnego Śląska - od Dolnego Śląska - krainy zamków, lochów i tajemnic. A Szczecin nie leży nad morzem :)

Zanim jednak znajdę swoje miejsce na Mazowszu (obstawiam, że leży gdzieś w widłach Bugu i Narwi lub w ostałych fragmentach puszcz mazowieckich), muszę pogodzić się z faktem iż mieszkam aktualnie w centrum stolicy. W największym mieście Polski, z ponad dwumilionową społecznością, z metrem i centrami biznesowymi.  
Ale również z niewielkim muzeum kowalstwa, z drewnianymi domkami fińskimi oraz "dziką" stroną Wisły. 
Tak - Warszawa zdecydowanie jest patchworkiem. 
Nie pokażę na tym blogu różnorodności łatek, ze względu na prosty fakt, że stereotypowa Warszawka nie interesuje mnie w ogóle - ani wyjścia do klubów, ani ubieranie się w najlepszych sklepach ani pisk opon na skrzyżowaniach. Niemniej jednak - część z tych łatek miejmy nadzieję, iż uda mi się przekazać i pokazać.
Choć blog ten prowadzony jest egoistycznie - żebym wiedziała, gdzie szukać informacji :) 
Nie pokażę Wam mojej Warszawy - bo Warszawa moja nie jest. (zresztą - tak samo jak Kraków i każde inne miasto). Ale pokażę Wam miejsca, które odwiedzam, które mi się podobają lub nie i blogi, które czytam - bo prowadzone są przez osoby, które mogą powiedzieć o tym mieście "Moja Warszawa".
Blog powstał jako uzupełnienie głównego blogu, bo zbyt dużo tam już było Warszawy :P Jakoś trzeba było to ogarnąć...  Mam nieśmiałe wrażenie, że może mi wyjść z tego pisania coś na zasadzie odwrotnego "pamiętnika bazowego" /dla nieświadomych: Z pamiętnika Bieszczadnika/.

Blog powstaje na podstawie keszowania - bez tej miejskiej zabawy byłoby ciężko. 
W poznawaniu Warszawy wybitnie pomagają mi keszerzy z geocaching i opencaching, którzy zakładając skrzynki w miejscach bliżej nieznanych, zmuszają mnie do włóczenia się po starych podwórkach, odwiedzania rezerwatów i odkrywania perełek wśród blokowisk miejskich, zabytków wśród zabudowań z wielkiej płyty i śladów historii, których jest tu więcej niż budynków i mieszkańców. Często zdarza się nawet tak, że śladu po historii nie ma, a historia jest. Tą istniejącą historię uzupełniają blogerzy - pasjonaci miejsc, dzielnic i historii. Im więcej keszy znajduję :) tym więcej blogów odkrywam.
Początkowo zatem Warszawski MUWIT będzie właściwie kopią opisów skrzynek keszerskich - mam nadzieję że nikt się o to nie obrazi - zwłaszcza, że zaznaczam skąd opis biorę. Z czasem - być może - przyjdzie czas na moje własne warszawskie pisanie. Na razie swoje pisanie uskuteczniam na MUWITowych Psiemyśleniach i na stronie www.muwit.pl 
Do poziomu krajoznawstwa Lechosława Herza chyba jednak nie dojdę nigdy...


Warszawskie strony  i blogi:


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz