wtorek, 3 października 2017

Palmy na Mokotowie // The palms of Mokotow

Tekst pochodzi z:
Palms of Mokotow  - GC323E2
Właściciel: 13MAR


W pobliżu parku Pole Mokotowskie znajduje się nowoczesne osiedle. Może się wydawać, ze w takim miejscu nie znajdziemy niczego poza drogimi samochodami... 


Jednak to miejsce w swoim sercu kryje ponad 80-letnie palmy! Palmiarnia została otworzona 29 listopada 1929 roku przez Józefa Leona Danielewicza, w ramach programu Warszawa w kwiatach, który zakładał przystrojenie stolicy kwiatami z całego świata. W palmiarni zasadzono palmy daktylowe, bananowe oraz figowce. Pod koniec II Wojny Światowej budynek został zniszczony, ale rośliny jakimś cudem ocalały. Po wojnie palmiarnia została odbudowana i w niezmienionej formie przetrwała aż do 2008 roku. Kiedy wokół palmiarni zaczęły rosnąć apartamentowce, a palmy były na tyle duże, ze nie mieściły się już w starym budynku, zdecydowano się na przebudowę palmiarni. Dzisiaj w budynku mieści się również restauracja sushi.


================================

There is modern housing estate near park called Pole Mokotowskie in Warsaw. It seems that in such place you can find only expensive cars... but this place hides, in its' heart, 80 years old palms! Palm house was opened on 29th November 1929 by Jozef Leon Danielewicz, as a part of program Warsaw in flowers, which provided a plan of decorating Warsaw with flowers from around the world. There were date-palms, banana palms and fig-trees planted. In the end of Second World War building was completely damaged, but fortunately trees survived. After the war, palm house was rebuilded and it stayed unchanged since 2008. When palms where too big for old building, owner decided to build new bigger and modern palm house. Nowadays there is also sushi restaurant in this building.

wtorek, 26 września 2017

(Nie) chciany Pałac Kultury i Nauki

Tekst pochodzi z "odmętów internetu" co oznacza, że po prostu nie pamiętam, skąd go zaczerpnęłam w czasach, kiedy nie do końca przywiązywałam wagę do źródła. Prawdopodobnie tekst pochodzi z początków wieku - tego wieku.





Jak wynika z powyższego, tekst nie jest mój. Nie oznacza to jednak, że się z nim nie zgadzam. W sumie... żal mi trochę Warszawy - stolicy Polski, którą niektórzy traktują po macoszemu wywyższając się posiadaniem "zachowanych starych miast", nad warszawskim, zrekonstruowanym... (ale jak! Unesco doceniło, a Polacy nie). Żal mi Warszawy, bo rozpoznawalnym symbolem miasta, stał się dar znienawidzonego Narodu Radzieckiego (Radzieckiego, nie Rosyjskiego - to ogromna różnica)

Przypomniał mi się w tym miejscu cytat z Kultury Kłamstwa chorwackiej (jugosłowiańskiej) eseistki, Dubravki Ugresić. Na pytanie dlaczego kocha swój kraj, jako uczennica szkoły powszechnej odpowiedziała: Kocham mój kraj, bo jest mały i jest mi go żal. 

Nie ma to nic wspólnego z tematem PKiN, Warszawą, czy symbolami, ale ma trochę wspólnego z żalem. 

Osobiście uważam, że PKiN jest wpisany w krajobraz Warszawy i trudno znaleźć bardziej rozpoznawalne miejsce w stolicy. Mówię tu o samym budynku, a nie o instytucjach które w Pałacu mają swoje siedziby. Nie mówię tu też o platformie widokowej, ani o imprezach organizowanych tamże. Jedynie o samym budynku. Czy jest ładny? Nie potrafię ocenić. Jest tak bardzo charakterystyczny, że trudno ocenić jego urodę. Ale niewątpliwie stojąc w tym miejscu ponad 50 lat jest zabytkiem. I jako zabytek powinien być chroniony. Powinien być chroniony jako symbol miasta również. A z trzeciej strony - jako miejsce historyczne. Zbyt łatwo zapominamy o przeszłości i zbyt łatwo wyrzucamy z pamięci i okolicy miejsca związane z nami, naszym pokoleniem, krajem, miastem. Wyburzyć jest łatwo. Tylko jak to potem zrekonstruować, zeby pokazać pokoleniom historię? Jak uczyć przyszłe pokolenia historii, której nie można zwizualizować? Pokazywać Killera, gdzie "więcej takich..."  czy Misia, gdzie PKiN zostaje, nomen omen, zburzony?


Zatem poniżej znajduje się tekst o PKiN zaczerpnięty... skądś :)
============================================================
Liczący ponad 50 lat Pałac Kultury i Nauki w Warszawie (PKiN), zbudowany jako "dar narodów Związku Radzieckiego dla Polski", jest najwyższą budowlą w Warszawie i jedną z największych atrakcji turystycznych stolicy. W warszawiakach budzi jednak mieszane uczucia. Obecnie czeka na wpisanie na listę zabytków.  Pomysłodawcą budowy PKiN był Józef Stalin, a projekt opracował architekt Lew Rudniew. Chciał on postawić biurowiec w stylu polskim. Aby zgromadzić potrzebne informacje i zapoznać się z polską architekturą, Rudniew odwiedził kilka polskich miast, m.in. Kraków, Chełm i Zamość. Rudniew i jego współpracownicy przygotowali pięć projektów, spośród których władze Polski wybrały projekt 120- Metrowego wieżowca. Ostatecznie powstał budynek wysoki na 168 m (nie licząc iglicy). Pałac Kultury i Nauki im. Józefa Stalina budowniczowie wznosili przez 1175 dni. Około 3,5 tys. budowniczych z Rosji zamieszkało wówczas  w specjalnie dla nich wybudowanym osiedlu domków fińskich "Przyjaźń" na Jelonkach- z kinem, stołówką, świetlicą i basenem. Część osiedla zachowała się do dziś. Przy budowie pracowało też do 4 tys. Polaków.



"Dar narodów Związku Radzieckiego dla Polski" oficjalnie przekazano Polsce 22 lipca 1955 r. Ówczesny premier Józef Cyrankiewicz przecinając wstęgę powiedział, że Pałac "zaczął promieniować nad Warszawą", a "promieniować" miał kulturą i nauką. Pozłacane nożyczki, którymi Cyrankiewicz przecinał wstęgę, do dziś zachowały się w pałacowych zbiorach. Warszawiacy nie odnosili się do "daru" tak entuzjastycznie, jak komunistyczne władze. Niechęć ta miała swoje Uzasadnienie- budynek nosił imię Józefa Stalina i symbolizował sowieckie zniewolenie Polski. Wyśmiewano też architekturę obiektu, porównywanego do "lodowego tortu" czy "snu pijanego cukiernika". 

Przez lata Pałac gościł dziesiątki polityków i znakomitości świata kultury. PKiN odwiedzili m.in. premier Indii Jawaharlal Nehru, kosmonauci Jurij Gagarin i Walentyna Tierieszkowa, a także przywódca Jugosławii Josip Broz-Tito. W Sali Kongresowej Pałacu występowali m.in. Marlena Dietrich, Ella Fitzgerald, Jan Kiepura i The Rolling Stones. Odbywały się w niej zjazdy PZPR, również ten ostatni w 1990 r.


Pozytywne strony Pałacu dostrzegają turyści, dla których smukły budynek jest doskonałym punktem orientacyjnym podczas  zwiedzania stolicy. Obcokrajowcy często jako symbol naszej stolicy wymieniają właśnie Pałac Kultury. W latach 90. było wielu chętnych do przebudowy Pałacu. Projekty nie mogły być jednak zrealizowane, m.in. ze względu na wysokie koszty, niektóre uznano zaś za mało poważne. Ponoć pewien Włoch zaoferował pomalowanie, za darmo, całego Pałacu na różowo. Dziś wielu warszawiaków darzy Pałac sympatią i sentymentem. 

W sylwestrową noc 2000 roku na szczycie Pałacu Kultury odsłonięty został drugi co do wielkości w Europie zegar. Jego cztery tarcze mają średnice po 6 metrów. Według warszawskiej prasy, jest to najwyżej położony zegar wieżowy na świecie. Zbudowany z kamienia i piaskowca pałac mierzy do czubka iglicy 230,68 m i liczy 42 piętra. Na powierzchni 123 tys. m kw. znajduje się niemal 3290 pomieszczeń. Zajmuje je m.in. Polska Akademia Nauk i Polska Fundacja Upowszechniania Nauki, szkoła wyższa, polski komitet UNESCO, banki i wiele firm. Działają Pałac Młodzieży, teatry, Muzeum Techniki i kinoteka. Na wysokości 30. piętra PKiN znajduje się taras widokowy. Zabezpieczono go kratami po serii samobójczych skoków z tego miejsca. W 1956 r. z tarasu skoczył Francuz, później w sumie siedmiu Polaków- czytamy na internetowej stronie PKIN. Zdarza się, że na elewacji Pałacu wyrastają drzewa- brzozy, topole. Nie mają jednak więcej niż pół metra wysokości. Roślinność na PKiN to zwykle rośliny jednoroczne, kilkuletnie okazy należą do rzadkości. Elewację najwyższych pięter giganta upodobały sobie sowy, pustułki i sokoły wędrowne.


środa, 30 sierpnia 2017

Orzel Na Kolumnie / An Eagle On A Column

Tekst pochodzi z:
Orzel Na Kolumnie / An Eagle On A Column - GC37C8Z
Ślad po Napoleonie?
Właściciel: wantsky&ru.beus 
GPS: 52.181733, 21.02667

 Kolumna stala tu, w szczerym polu, już na przel. XVIII i XIX w. Prawdopodobnie wiąże się ona z powrotem wojsk Napoleona spod Moskwy i powstaniem styczniowym. Imitacje orla napoleońskiego dostawiono w latach ’60 XX w. W latach ’70 przeprowadzono renowacje, ale na tyle nieudolnie, ze szybko zaczęła się rozsypywać. W 1998 kolumna została zrekonstruowana i postawiona przed budynkiem.



=====================================================================
The column was already standing here, in the middle of nowhere, at the turn of the 18th century. It's said to be related with the Napoleon's army returning from Moscow and the January Uprising. The eagle imitation was put on the column in the sixties of the 20th century. In the seventies it was inefficiently renovated causing its fast dispersion. In 1998 the column was reconstructed and put in front of the building.




Updated: n/a

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Najstarsza kamienica Mokotowa

Tekst pochodzi z:
Najstarsza kamienica Mokotowa - GC37YH0
Właściciel: ru.beus 
GPS: 52.208850, 21.018900

U zbiegu Sandomierskiej i Rakowieckiej stoi 5-cio kondygnacyjna, narożna kamienica, wystawiona w stylu eklektycznym dla mistrza piekarskiego Karola Alfreda Tschirschnitza, około 1906. Jest to najstarsza zachowana kamienica na Mokotowie.



Pierwotnie budynek mia trzy ozdobne szczyty umieszczone nad głównymi osiami. Zostały one osunięte podczas powojennej odbudowy – budynek bowiem podczas Powstania Warszawskiego, został poważnie uszkodzony. W wyglądzie kamienicy zwracają uwagę rzeźbiarskie detale architektoniczne na fasadach, oraz oryginalne stalowe odboje w bramie wjazdowej na podwórze.



W oficynie w podwórzu kamienicy, przetrwały do dziś relikty piekarni, wybudowanej przez Tschirschnitz w 1898 roku. By może, wraz z piekarnia wybudowano również niewielki piętrowy dom, który później posłużył jako baza do dzisiejszej kamienicy.

=============================================================================

[EN] At the junction of Sandomierska and Rakowiecka is a 5-storey, corner house, staged in an eclectic style of the  baker master Alfred CharlesTschirschnitz, about 1906. It is the oldest surviving tenement house in Mokotow.


Originally house had three decorative tops placed over the main axes. They were removed during the post-war reconstruction - building because during the Warsaw Uprising, was severely damaged.
The appearance of the building highlight the sculptural facades, architectural details, and original steel bumpers at the entrance gate to the yard.
The outbuilding in the yard of the building, survived to this day remains of the bakery, built by Tschirschnitz in 1898. Perhaps, along with a bakery also built a small two-story house, which later served as the basis for today's building.


Updated: n/a


środa, 23 sierpnia 2017

Notatka służbowa - Fort Zbarż

Prądkami pierdolca zaraziła mnie w dziecięctwie babcia. To genetyczna choroba, z którą walczyć się nie da. Można ją od siebie odsuwać, starać się zapomnieć, ale te starania są z góry skazane na niepowodzenie. Bo wtedy odzywają się owsiki - rusz się gdzieś... 

Owsikami od dawien dawna zarażony był Siemirad. I tak jakoś - w odmętach warszawskiego Mordoru, przy zepsutym automacie na kawę, moje prądki pierdolca i owsiki Siemirada jakoś się spotkały. Efektem były próby rowero-keszobrania z trzecim winnym przestępstwa - Pauliną. Takie były początki keszo-świra Siemirada. 

Zatem gdy kilka dni temu - znów przy tym automacie na kawę (magiczny czy co?) Siemirad zaproponował forty... No przecież nie mogłam odmówić. Już wcześniej przymierzałam się do Fortu Zbarż, więc zdjęcia miałam oblukane. No skoro fort zalany, to trzeba kaloszki. Nie wpadło mi tylko do głowy, że może trzeba by też tzw. dry-suita z aqualungiem...




I w tych kaloszkach ruszyliśmy po pracy w kierunku fortu. Nie uwzględniłam waypointa PARKING - w efekcie czego zatrzymaliśmy samochod tak trochę bez sensu, po drugiej stronie. 

Kesz jest tam gdzie miał być - tylko że z początku myśleliśmy o innym trzecim. 

Wymaga zdecydowanie wizyty właściciela, bądź osoby z plecakiem keszoratującym - brak logbooka (brak nawet kartki), pisadła, że o kretach i TB nawet nie wspomnę. A szkoda - bo i miejsce fajne, i fort zacny i sama skrzynka też całkiem sobie, gdyby nie brak zawartości :)
Z zapasów pirackich - "część czegoś co się akurat miało przy sobie" wrzuciliśmy do środka:
- kartkę A4, na której namazialismy hasło Logbook i nazwę skrzynki. (druga strona zapisana, niestety nie ieliśmy czystej - co było błędem, który w końcu muszę się nauczyć naprawiać, zanim zaistnieje - czytaj - noś zapasowy logbook przy sobie)
- Geocoina żeby choć jeden przedmiot podróżny był. Za nic nie pamiętam, skąd się wziął w moim posiadaniu, bo GC nie zabieram z zasady (bo nie mam pojęcia co z nimi robic)
- jakieś dwa fanty.
- nie dołożyłam pisadła, bo miałam jedno. A bylo mi (a taką miałam nadzieję) potrzebne do logowania drugiego kesza. W planach mieliśmy dwa...


===================================
O forcie:
Fort VII ("Zbarż") - to jeden z fortów pierścienia zewnętrznego Twierdzy Warszawa, wybudowany w latach osiemdziesiątych XIX wieku. Poprzednim w kolejności jest Fort VI "Okęcie", zaś następnym Fort VIII "Służew".

Jednowałowy, otoczony fosą fort zbudowano na planie pięcioboku. W ramach likwidacji twierdzy po 1909 roku fort został częściowo rozebrany. W czasie jednej z modernizacji wzniesiono jedną z niewielu w Warszawie betonową kaponierę przeciwskarpową, której potężne ruiny istnieją do dziś. W okresie późniejszym nastąpiło zalanie terenu fortu, co doprowadziło ceglane koszary do ruiny. 
Fort był przed 1989 wykorzystywany przez wojsko. Niektórzy żołnierze, którzy tu służyli twierdzą, że fosa była pełna ryb i nie jeden żołnierz urozmaicał sobie menu wojskowe.
Obecnie otoczenie fortu wykorzystywane jest jako ogródki działkowe. Sam fort, znajdujący się w stanie ruiny, jest własnością Agencji Mienia Wojskowego. Obecnie fort jest prawie w całości dostępny dla entuzjastów historii oraz dla wędkarzy (fosa ponoć obfituje w ryby). 
 Z tej strony fosy można zrobić ładne zdjęcia fortu przede wszystkim rano, kiedy jest najlepsze światło. Niestety obszar mocno zaśmiecony.

niedziela, 20 sierpnia 2017

To nie iluzja - to najlepsze kino w Warszawie...

Tekst pochodzi z:
Kino Iluzjon - GC41EZR
Powiadają, że to najlepsze kino w Warszawie
Właściciel: 13MAR 
52.205233, 21.010833




Kino Iluzjon to kino Filmoteki Narodowej działające od około 60 lat. Kino wielokrotnie zmieniało swoją lokalizację, natomiast budynek przy Narbutta 50A zapowiada się być ostateczną siedzibą kina.

Kino posiada dwie sale projekcyjne - Stolica, która daje możliwość wyświetlania filmów ze wszystkich powszechnie używanych nośników - również 3D, posiada ona również fosę orkiestrową, co pozwala na projekcje z muzyką na żywo. Druga sala jest nieznacznie mniejsza, o czym świadczy jej nazwa - Mała Czarna. W kinie znajdują się również ekspozycje dotyczące polskiego kina.Kino po remoncie wznowiło swoją działalność re-premierą Pana Tadeusza z 1928 roku.
Cinema has two screens - bigger one called 'Stolica' [English: 'Capital City'] which gives a possibility to display movies from all currently used formats - also 3D, it also has ochestra pit so movie can be displayed with live music. Second screen is much smaller, it's name states this - it is called 'Mała Czarna' [English: 'Little Black Dress'].
Iluzjon resumed it's activity with re-premiere of Pan Tadeusz from 1928.



================================================

Iluzjon Cinema is a cinema owned by Filmoteka Narodowa established about 60 years ago. In the past, cinema was placed in different places all around the city, but finally it seems that current building by Narbutta 50A street will be a final location.

Cinema has two screens - bigger one called 'Stolica' [English: 'Capital City'] which gives a possibility to display movies from all currently used formats - also 3D, it also has ochestra pit so movie can be displayed with live music. Second screen is much smaller, it's name states this - it is called 'Mała Czarna' [English: 'Little Black Dress'].
Iluzjon resumed it's activity with re-premiere of Pan Tadeusz from 1928.

piątek, 18 sierpnia 2017

Palmy na Mokotowie // The palms of mokotow

Tekst pochodzi z:
Palms of Mokotow  - GC323E2
Właściciel: 13MAR

W pobliżu parku Pole Mokotowskie znajduje się nowoczesne osiedle. Może się wydawać, ze w takim miejscu nie znajdziemy niczego poza drogimi samochodami... 


Jednak to miejsce w swoim sercu kryje ponad 80-letnie palmy! Palmiarnia została otworzona 29 listopada 1929 roku przez Józefa Leona Danielewicza, w ramach programu Warszawa w kwiatach, który zakładał przystrojenie stolicy kwiatami z całego świata. W palmiarni zasadzono palmy daktylowe, bananowe oraz figowce. Pod koniec II Wojny Światowej budynek został zniszczony, ale rośliny jakimś cudem ocalały. Po wojnie palmiarnia została odbudowana i w niezmienionej formie przetrwała aż do 2008 roku. Kiedy wokół palmiarni zaczęły rosnąć apartamentowce, a palmy były na tyle duże, ze nie mieściły się już w starym budynku, zdecydowano się na przebudowę palmiarni. Dzisiaj w budynku mieści się również restauracja sushi.


================================

There is modern housing estate near park called Pole Mokotowskie in Warsaw. It seems that in such place you can find only expensive cars... but this place hides, in its' heart, 80 years old palms! Palm house was opened on 29th November 1929 by Jozef Leon Danielewicz, as a part of program Warsaw in flowers, which provided a plan of decorating Warsaw with flowers from around the world. There were date-palms, banana palms and fig-trees planted. In the end of Second World War building was completely damaged, but fortunately trees survived. After the war, palm house was rebuilded and it stayed unchanged since 2008. When palms where too big for old building, owner decided to build new bigger and modern palm house. Nowadays there is also sushi restaurant in this building.

wtorek, 8 sierpnia 2017

Moko na Moku


Istnieją trzy legendy tłumaczące powstanie nazwy Mokotów. Jedna z nich głosi, że pochodzi ona od imienia Mokot (lub Mokoto), które po raz pierwszy pojawia się w dokumentach z 1367 roku. Inna z kolei, że nazwa naszej dzielnicy wywodzi się od jeszcze starszej wsi Mokotowo. Nie istnieją co prawda zapiski pozwalające na dokładne określenie czasu jej założenia, jednak znaleziony na terenie Królikarni miecz datowany na XI-XII wiek sugeruje, iż była ona niemal tak stara jak sama Polska. Jest wreszcie trzecia legenda, łącząca powstanie nazwy Mokotów z księżną Izabelą Czartoryską, która zbudowała tutaj – na terenach między skarpą a traktem Czerskim – jeden ze swoich pałaców. Zgodnie z panującą wtedy modą, nazwała go po francusku Mon Coteau, czyli „Moje Wzgórze”. Okoliczni mieszkańcy spolszczali obco brzmiącą nazwę i wymawiali ją jako Mąkoto (w aktach miejskich posiadłość figurowała z kolei jako Mąkotów). 



Bez względu na to, która z tych legend jest prawdziwa (najbardziej prawdopodobne jest to, że księżna wybrała dla pałacu nazwę kojarzącą się z nazwą wsi, która istniała tutaj już od wieków), pałacyk księżnej – obecnie nazywany od nazwiska późniejszego właściciela Pałacem Szustra – to jedna z pereł mokotowskiej architektury, znajdująca się w parku Morskie Oko. Początkowo zaprojektowany w stylu klasycystycznym pałac miał dwie kondygnacje. Na pierwszej mieściła się łazienka i pomieszczenia gospodarcze, a na piętrze – pomieszczenia mieszkalne. Księżna miała do swojej dyspozycji także przestronny taras od strony wschodniej. Posiadłość była rozległa,sięgała aż terenów położonych przy dzisiejszej ulicy Belwederskiej. Pozostałością po niej jest nie tylko sam Pałac Szustra, ale także Domek Mauretański i Domek Gotycki (nazywany też Gołębnikiem), które znajdują się obecnie przy ulicy Puławskiej. Oba one są świadectwem romantycznej fascynacji średniowieczem i Orientem. Nie zachowały się natomiast chaty pasterskie i młyn, które służyły księżnej za miejsca sentymentalnych spacerów.

============================================================

Ogród Rozrywki w Promenadzie (podwarszawskiej wsi na drodze do Wilanowa) założony został w pierwszej połowie XIX wieku. Zaraz potem przejęła go rodzina Szustrów. Na początku XX wieku tętnił życiem teatrzyków, wodewili, operetek, przedstawień cyrkowych i lunaparku w towarzystwie wszechobecnego piwa. Dzierżawcą tych terenów był bowiem właściciel znanego browaru Seweryn Jung. Tania rozrywka nie na wysokim poziomie przeciągała publiczność z Sielc, Czerniakowa, ale nawet i dalszych rejonów Warszawy. Ale na scenie Teatru Ludowego zobaczyć można było także młodych, zdolnych aktorów z Ludwikiem Sempolińskim, Karolem Wyrwiczem i Jerzy Kreczmarem. Sielanka przerwana na krótko I wojną światową, skończyła się w Wielkim Kryzysie. Okoliczny park podupadł. W czasie II wojny światowej na opał wycięto stare drzewa. Dopiero w latach 60-tych XX wieku uporządkowany, z nowymi nasadzeniami, wybetonowanymi sadzawkami i knajpką na terenie przedwojennego teatrzyku stał się miejscem spacerów okolicznych mieszkańców w dzień i wieczną spelunką okolicznych mętów w nocy. Ci drudzy skutecznie demolowali urządzenia parku i straszyli próbujące romantycznych uniesień pary młodych ludzi. XXI wiek przyniósł trochę zmian. Zlikwidowano pobliski bazar na Ludowej i wybudowano na obrzeżach parku kilka apartamentowców, odnowiono strukturę parku, lumpiarskie towarzystwo postarzało się znacznie i po parku chodzi się znowu miło i bezpiecznie.

Tekst pochodzi z:

Palacyk Szustra / Morskie Oko #2 - Promenada 

GC76CNV/GC766Q8
Właściciel:  AdamKaJoLu / ingvass 

Stetysz - polski samochód "idealny na złe drogi"


Tekst pochodzi z:
(UP8) RALF STETYS - GC4Z802
Właściciel: EUzebiusz28 


W 1929, 11 lutego o godzinie 9,40 rano z nie ustalonej przyczyny wybuchł pożar w ogromnym budynku wytwórni samochodów Rudzkiego "RALF STETYSZ" . wezwane niezwłocznie wszystkie oddziały Straży ogniowej przystąpiły energicznie do akcji ratunkowej. Gdy policjanci 9 komisariatu otoczyli miejsce pożaru nastąpił wybuch benzyny. Od wybuchu poparzyło się kilku strażaków.



Samochody Ralf-Stetysz, zwane również „Stetyszami” nie powstały by nigdy, gdyby nie osoba hrabiego Stefana Tyszkiewicza. Urodził się 24 listopada 1894 w Warszawie. Już jako dziecko wykazywał zdolności techniczne. W wieku 14 lat (1906) uzyskał w Mediolanie zawodowe prawo jazdy. W 1911 opatentował dwa wynalazki dotyczące ogrzewania samochodów i aparatów latających. W 1913 rozpoczął studia na Uniwersytecie Oksfordzkim.

W 1915 został zmobilizowany. Ukończył Szkołę Oficerską Korpusu Paziów w Sankt-Petersburgu i od końca 1916 pełnił funkcję adiutanta głównodowodzącego frontu kaukaskiego – wielkiego księcia Mikołaja Mikołajewicza Romanowa. 18 lipca 1917 w Jałcie ożenił się z Heleną, pasierbicą księcia Mikołaja, córką księżnej Anastazji i Jerzego Maksymilianowicza, szóstego księcia Leuchtenbergu, siostrzenicą królowej Włoch Heleny.
Po wybuchu rewolucji październikowej przebywał na Krymie. Ułatwił w tym czasie powrót do kraju wielu Polakom. Odpłynął z Krymu na pokładzie brytyjskiego okrętu wojennego.
Wziął udział w wojnie polsko-bolszewickiej jako ochotnik w oddziale kawalerii na Wileńszczyźnie. W 1921, jako przedstawiciel II Oddziału Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, uczestniczył w obradach Komisji Ligi Narodów wytyczającej granicę polsko-litewską. Po wojnie polsko – bolszewickiej wyjechał do Francji by dalej kształcić się w dziedzinie konstrukcji pojazdów. To właśnie tam zrodziła się historia samochodów Stetysz.
We Francji, a konkretnie w Boulogne pod Paryżem, hrabia rozpoczął prace nad własną konstrukcją samochodu osobowego. Założył firmę "Automobiles Ralf Stetysz" a następnie opracował prototyp, napędzany amerykańskim silnikiem Continental. Gotowy samochód powstał na początku roku 1925, czyli jeszcze przed pierwszym kompletnym prototypem CWS T1 konstrukcji inż. Tadeusza Tańskiego.Trudno jednak uznać ówczesnego Stetysza za samochód polski, skoro wyprodukowano go niemal całkowicie we Francji a wyposażono w amerykański silnik.
We Francji bardzo szybko udało się uruchomić produkcję Stetysza i już w 1926 roku zaprezentowano go na Paryskim Salonie Samochodowym. Zresztą nie po raz ostatni, ponieważ wystawiono go tam i rok później. Doceniono jego przystosowanie do trudnych warunków drogowych, głównie dzięki blokadzie dyferencjału, i uznano go za doskonały samochód kolonialny. Prawdopodobnie w latach 1925-1927 w podparyskiej fabryce wybudowano ok. 100-150 samochodów marki Ralf Stetysz, dane te są jednak bardzo nieprecyzyjne.
 
Hrabia Stefan Tyszkiewicz był jednak wielkim patriotą i ciągnęło go do kraju. Zaraz po zbudowaniu pierwszego sprawnego egzemplarza udał się do Polski, gdzie jeszcze w roku 1925 wystartował w V Rajdzie Automobilklubu Polski. Ówczesny pojazd nieco różnił się od typów następnych, miał bowiem nadwozie typu kabriolet. Napędzał go silnik Continental o pojemności 2760 cm3. Trasa V rajdu AP była rekordowa i liczyła sobie 3798 km, wiodła z Warszawy przez Wilno i Tarnopol do Morskiego Oka i z powrotem do Warszawy, na tej trasie zwyciężył Charles Betaque z Austrii na Austro– Daimlerze.
Prawdopodobnie pierwszą okazją do zaprezentowania przed szeroką publicznością wyprodukowanego w Polsce Stetysza, były Targi Poznańskie w kwietniu 1928 roku. Samochód wzbudził ogromne zainteresowanie. Podkreślano jego użyteczność, estetykę i prostotę. Jako zupełnie korzystne należy również uznać ceny, za jakie oferowano Stetysza. Torpedo czterocylindrowe kosztowało 13 500 zł, limuzyna - 18 000 zł, torpedo sześciocylindrowe 22 500 zł a limuzyna sześciocylindrowa 26 100 zł
Nie udało się jednak przekuć sukcesu sportowego i marketingowego na wyniki sprzedaży, ponieważ zaraz po powrocie z RMC, w głównym zakładzie produkcyjnym w Warszawie wybuchł pożar.  Ogień strawił niemal wszystko, w tym 8 gotowych i 27 prawie ukończonych samochodów. Ocalał jedynie zakład karoseryjny. Prawdopodobnie pożar wybuchł w kantorku, w którym znajdował się piecyk. Straty sięgnęły 1,5 miliona złotych. Na szczęście wszystko było ubezpieczone. Możliwe było ponowne uruchomienie produkcji, jednak nie zdecydowano się na taki krok. Można wysnuć teorię spiskową, iż pożar był celowy by wycofać się z produkcji i odzyskać zainwestowane pieniądze. Nie ma na to jednak niezbitych  dowodów.  
Niestety nie zachowały się szczegółowe informacje odnośnie sprzedaży Stetyszy. Szacuje się, że łączna produkcja w Polsce i Francji nie przekroczyła 200 egzemplarzy, z czego większość powstała jeszcze we Francji.
We wrześniu 1939 Stefan Tyszkiewicz znalazł się wraz z rodziną na terytorium Litwy kowieńskiej, gdzie zajmował się przerabianiem silników benzynowych na gazowe (wobec braku benzyny). Utrzymując dobre kontakty z poselstwem włoskim w Republice Litewskiej, ułatwiał wyjazdy Polakom.

niedziela, 6 sierpnia 2017

Młociny - miasto-ogród



Tekst pochodzi z:
Kosciol w Miescie-Ogrodzie GC428X6
Właściciel: GeoBielany 

Wkraczamy w rejon Mlocin, ktory zostal zaprojektowany jako przyklad "Miasta-Ogrodu".


Mlociny byly wzmiankowane juz w XIV wieku jako wies placaca dziesiecine kosciolowi w Zegrzu.
W 1913 r. z inicjatywy Warszawskiego Towarzystwa Higienicznego rozpoczęto prace nad koncepcja przemiany Młocin w "Miasto-Ogród". Była to wypadkowa potrzeb utworzenia reprezentacyjnej dzielnicy oraz panującej podówczas mody na tego typu założenia. Po zakupieniu rozległych gruntów przystąpiono do prac w trakcie których powstały liczne reprezentacyjne domy i wille.
Dziś po latach zapomnienia, cześć zabytkowych domów została odrestaurowana. Niestety, nie wszystkie budynki miały tyle szczęścia. Obok historycznych budowli wznoszą się nowoczesne domy oraz powstają nowe luksusowe osiedla.






Otoczony malowniczymi dworkami, willami i domami jednorodzinnymi znajdujemy Kosciol Matki Boskiej Krolowej Pokoju. Swiatynia zostala wzniesiona w latach 1989 - 1998 wokol starego kosciolka z 1951. Na teren kosciola mozemy dostac sie furteczka na tylach posesji lub glowna brama od ulicy Dzierzoniowskiej. Swiatynia o kanciastej bryle ma tradycyjny uklad bazylikowy. Calosc sprawia wrazenie wiejskiego kosciolka z przelomu XIX i XX wieku.

Przed kosciolem ustawiona jest przedwojenna figura Matki Boskiej z Dzieciatkiem dluta wybitnego francuskiego rzezbiarza Albina Passessa.

środa, 2 sierpnia 2017

Przerwana droga Romów...

Tekst pochodzi z:
Mural "Zalikierdo drom"  - GC6XA8J
Właściciel: PONAKUMA 


W październiku 2014 r. odsłonięto dość zagadkowy mural w Warszawie, który wykonany jest w biało-czarnej tonacji przedstawiający postać stojącą na grzbiecie konia. Ozdobił on ścianę szczytową kamienicy przy ulicy Męcińskiej 42 na Grochowie. 

Malowidło poświęcone jest pamięci Romów, ofiar holocaustu z okresu II wojny światowej. Inicjatorem pomysłu był Okręg Warszawski Związku Polskich Artystów Plastyków, a formę nadał mu Krzysztof Gill - artysta o romskich korzeniach. Mural został zatytułowany "Zalikierdo drom", co w języku romskim oznacza przerwaną drogę.


Porajmos - w języku romskim "Pochłonięcie", to eksterminacja ludności pochodzenia romskiego dokonana przez III Rzeszę. Miała ona podobnie masowy i bezwzględny charakter, jak planowe mordowanie Żydów. Odwrotnie, niż w przypadku ludności pochodzenia żydowskiego i innych narodów, nie jest znana nawet przybliżona liczba ofiar eksterminacji Romów, bowiem większość z nich nie miała obywatelstwa, dokumentów, meldunku itp. Liczbę zabitych szacuje się na około 500-600 tysięcy.
Po drugiej stronie kamienicy jest również mural, stara reklama PolDrobiu z lat 70-tych, która mieściła się dawniej przy rondzie Wiatraczna, pod adresem Grochowska 215. Prawdopodobnie była to jedyna w PRL reklama o charakterze przestrzennym. W jej centralnym punkcie umieszczona była wypukła, licząca ponad dwa metry wysokości konstrukcja jaja. Dziś już nie robi takiego wrażenia jak kiedyś, być może dlatego, że nie znajduje się w eksponowanym miejscu. Kiedyś mural był punktem nadającym charakter dzielnicy a mieszkańcy Grochowa byli sentymentalnie związani z tym muralem. 

Kościół Nawrócenia św. Pawła Apostoła - Grochów


Tekst pochodzi z:

Kościół Nawrócenia św. Pawła Apostoła  - GC4ZQ7T

Właściciel: karin861 & PEPELAND 

Prawobrzeżna Praga w powojennych latach zyskała kilka nowych parafii katolickich. Jedną z nich jest parafia Matki Bożej Nieustającej Pomocy i Najczystszego Serca Maryi erygowana w 1948 r. przez ówczesnego Prymasa Polski kardynała Augusta Hlonda. Wyodrębniono ją z terenu parafii Bożego Ciała, a jej bazą był dom zakonny Albertynów przy ulicy Grochowskiej 194/196. Niewielka kaplica znajdująca się w nim szybko stała się niewystarczająca. Msze odbywały się w różnych miejscach w okolicy. Jednocześnie czyniono starania o pozwolenie na budowę kościoła.



Parafia Matki Bożej Nieustającej Pomocy i Najczystszego Serca Maryi zgodę na budowę świątyni otrzymała w kwietniu 1976 r. Dwa lata później kardynał Stefan Wyszyński poświęcił i wmurował kamień węgielny pod przyszły kościół. Zaprojektowanie budowli zaproponowano architektom K. Kuczyńskiemu i A. Miklaszewskiemu. Inwestycję zakończono w 1986 r. i w tym samym roku konsekracji kościoła Nawrócenia św. Pawła Apostoła dokonał Prymas Polski kard. Józef Glemp. Zespół parafii, a zwłaszcza kościół wyróżniają się wśród zabudowy ulicy Kobielskiej. Ciekawa jest część mieszcząca główne wejście z wysokim szczytem rozdzielonym oknem z witrażami i zwieńczonym krzyżem.

piątek, 7 lipca 2017

Plac Czerwca 1976


Tekst pochodzi z:

Plac Czerwca 1976  - GC5N92W

Właściciel: jonash2202 

Przed rokiem 1981 na obecnym Placu Czerwca nie znajdowało się nic oprócz budynku, który był siedzibą dyrekcji Zakładów Mechanicznych „Ursus”. 
”W 1976 roku na terenie Ursusa odbył się strajk robotników, protestujących przeciwko drastycznej podwyżce cen artykułów żywnościowych (m.in.: mięso i ryby – 69%, nabiał – 64%, ryż – 150%, cukier – 90%).

Władze PRL chciały przygotować obywateli na mające nastąpić zmiany i rozpoczęły przystosowywanie do tego zadania całego aparatu propagandowego. Miał on przedstawić podwyższenie cen jako nieunikniony krok spowodowany głównie wzrostem cen na rynkach światowych. Od początku czerwca 1976 w prasie (lokalnej i ogólnopolskiej) pojawiały się informacje o wysokości i bezrobocia w Europie i Ameryce Północnej, kryzysie żywnościowym i wzroście cen żywności na świecie. Pojawiały się także tak kuriozalne informacje jak ta, że Islandia radzi sobie z kłopotami żywnościowymi dzięki wprowadzeniu diety rybnej („Trybuna Ludu”). KC PZPR podjął nawet decyzję o tym by nie używać zwrotu „podwyżka cen”.

Bezpośrednią przyczyną strajków było przemówienie premiera Piotra Jaroszewicza. Było ono transmitowane na żywo w radiu i telewizji 24 czerwca 1976 roku. W przemówieniu premiera informacja o podwyżkach nie padała wprost. Była ukryta zgodnie z wcześniejszymi zaleceniami Komitetu Centralnego. W komentarzach prasowych do wydrukowanego w prasie przemówienia próbowano tłumaczyć podwyżki nazywając je konsekwentną realizacją założeń polityki pogrudniowej oraz kontynuacją postępu rozpoczętego na początku lat siedemdziesiątych.

W Zakładach Mechanicznych Ursus od rana strajkowało 90% załogi. Robotnicy, którzy udali się pod gmach dyrekcji, usłyszeli tam wezwanie do powrotu do pracy. Wyszli na pobliskie tory kolejowe łączące Warszawę z Łodzią, Poznaniem i Katowicami, aby poinformować innych mieszkańców Polski o strajku. Ponad 1 tys. osób siedzących na torowisku tworzyło żywą zaporę i zatrzymywało pociągi. Aby na trwałe zablokować tory demonstranci próbowali przeciąć szyny palnikiem acetylenowym, a gdy to się nie udało rozkręcili je, a w powstałą wyrwę zepchnęli lokomotywę. Interwencja MO nastąpiła ok. 21.30, gdy tłum stopniał do kilkuset osób. Starcie trwało kilkanaście minut i było bardzo brutalne choć po wydarzeniach z Gdańska milicja miała zakaz używania ostrej amunicji. Po nim zaczęła się obława na demonstrantów.
Strajk robotników 25 czerwca 1976 r.- zdjęcie archiwalne
Ku czci robotników biorących udział w strajku plac ten otrzymał imię „Czerwca 1976 r.”, a na jego terenie wybudowano pomnik na pamiątkę tych wydarzeń.
4 IX 1981r. - uroczystość odsłonięcia Pomnika Robotników Czerwca 1976 r.
fot. Ireneusz Barski /zaczerpniete z opisu skrzynki/
Updated: n/a