poniedziałek, 1 czerwca 2015

Fulham - 900 years old church


This wonderful church has been a favourite with film companies over the years.
A church has been on site for over 900 years.
It also has a small cemetery where many an old Bishop of London lay.

Text and photo comes from https://www.geocaching.com/geocache/GC56PBB
and https://www.allsaints-fulham.org.uk/history.htm


All Saints, Fulham’s ancient parish church, lies within the manor of Fulham. The bishops of London were lords of the manor and their former home was Fulham Palace whose grounds are adjacent to the churchyard. The original parish boundaries encompassed both Fulham and Hammersmith which was only made a separate parish in 1834.

The first written references to a church and parish priest date from the 13th century, and the dedication of the church to All Saints is first documented in 1445 at the time when the present Kentish ragstone tower was being built. It is now the only surviving part of the 15th century building.

By the end of the 19th century the medieval church, though much altered and with galleries on three sides, was both not big enough and liable to regular flooding from the Thames. In 1880 it was decided to demolish it and a new church was designed by the architect Sir Arthur Blomfield. This, the present church, is in the gothic perpendicular style and also built of Kentish ragstone with Bath stone dressings. It was built 3 feet higher than the mediaeval church to avoid being flooded.

The interior of the church consists of a nave, with large clerestory windows above, north and south aisles and chancel. Steps at the west end take one down into the tower. The bells are accessed by an exterior staircase. In 1999 glass doors were installed at the west door but the main entrance is by the porch on the north side. At the east end of the south aisle is the Lady Chapel which was glassed-in in 2009. The organ is at the east end of the north aisle and beyond it are the clergy and choir vestries. Most of the stained glass dates from the rebuilding of the church but the monuments were saved from the old church and reinstalled in the present building.

The parish records, dating from 1674, are deposited with the London Metropolitan Archives.

poniedziałek, 25 maja 2015

Stoi na stacji lokomotywa...

Stoi na stacji lokomotywa.
Ciężka, ogromna i pot z niej spływa...
Nie sapie - bo mróz.
No może, nie tylko dlatego. Raczej dlatego żę to obiekt muzealny, poskładany do kupy i odremontowany siłami społecznymi studentów AGH. Wot - fantazja ułańska.
Żyleta, bo tak bywa nazywana, stoi sobie na terenie AGH i jest wymarzonym miejscem do chowania skarbów i ich późniejszego szukania - delikwent obmacujący lokomotywę centymetr po centymetrze nie stanowi tu zbytniej sensacji.
Podpowiedz była taka:
"Wyceluj z naturalnej procy, szukaj tam gdzie białym zakręcić możesz...". Z procy wycelowałam, białym zakręciłam. KEsza nie namierzyłam. Pomyślałam chwilę i już praktycznie wiedziałam gdzie jest.
No ale miejsce to było uniedostępnione, bo jakoś subtelnej kobiecie nie chciało ulec.
Na drugi dzień poszliśmy z psem i MIchałem na spacer tamże.
Michał walnął i poradziło. Siłą fizyczną ten chłop dysponuje, trudno zaprzeczyć...
Wszystko w środku i na zewnątrz było zamarznięte. Żadnym białym nie dało się zakręcić - nie zmienia to faktu, ze po obmacaniu całego mechanizmu, mocno zamarzniętego, w końcu MIchał wymacał.
Nie mam tylko pojęcia, czemu ten chłop się nie dał zarazić keszowaniem. Już drugi keszyk namierzył ze mną, co stanowi jakieś 10% moich znalezień. I uparcie twierdzi, że nie chce się wpisywać. I ja tego nie rozumiem, bo za chwilę w to wpadnie, bo to naprawdę wciągające, tylko ze miastowe kesze są średnie na jeża. Lepsze są leśne.  Ale to tak nawiasem.
W ramach tego keszyka, pies przymarzł mi do podłoża (ma bardzo wrażliwe łapki)

=========================================================================

Lokomotywa AGH Ty2-559 "Żyleta".

Pomysłodawcami tego niezwykłego projektu pod nazwą "AGH Lokomotywa przemysłu", jest grupa studentów Akademii Górniczo Hutniczej ze Studenckiego Koła Naukowego Przedsiębiorców "Firma". Pomysł narodził się na początku roku akademickiego 2007/2008 i szybko znalazł poparcie wśród władz uczelni. Dzięki niezwykłej determinacji autorów i osób ich wspierających możliwe stało się tak szybkie jego zrealizowanie, które zbiegło się z obchodami 90 rocznicy powstania Akademii. Lokomotywa Ty2-559 została pozyskana z PKP Cargo. Jest to towarowa lokomotywa parowa „wojennej” serii BR52 wyprodukowana w 1943 w niemieckiej firmie F. Schichau GmbH, w Elblągu , która po zakończeniu służby na PKP rdzewiała „pod płotem” w Chojnicach.
Lokomotywa została przewieziona z Chojnic do lokomotywowni Kraków Płaszów z końcem marca 2008 roku . Po półrocznym postoju w Krakowie, we wrześniu 2008 została przetransportowana do PTK ZNiUT w Dzierżnie (Pyskowice), gdzie poddano ja gruntownej renowacji. Powrót lokomotywy do Krakowa - Łobzowa nastąpił 21 maja 2009 roku , skąd w nocy z 22 na 23 ulicami Krakowa została przetransportowana na teren AGH i ustawiona pomiędzy budynkami B-4 i B-5.

Dom Weissów

Dom Weissów, Krupnicza 31

Dom Weissów to stylowy przedwojenny dworek znajdujący się pomiędzy
Audytorium Maximum i Teatrem Groteska na ulicy Krupniczej.

Zamieszkiwał w nim polski malarz Wojciech Weiss. Studiował on w Szkole Sztuk Pięknych w Krakowie, później w Paryżu, Rzymie i Florencji. Od 1907 był profesorem i rektorem krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Malował m.in. pejzaże okolic Strzyżowa, Płaszowa i Kalwarii Zebrzydowskiej (miejscowości, w których mieszkał), portrety, akty. Wpływ na jego malarstwo wywarła twórczość Muncha, Malczewskiego, pozostawał też, szczególnie w młodości, pod wpływam poglądów filozoficznych Stanisława Przybyszewskiego. Był artystą docenionym za życia, uznawanym, wystawianym na ziemiach polskich i za granicą. W 1936 został odznaczony Złotym Wawrzynem Akademickim Polskiej Akademii Literatury za wybitne zasługi dla polskiej sztuki.


Od wielu innych budynków w Krakowie wyróżna go jeden ciekawy szczegół: mozaika nad wejściem.

Umieszczone tam symbole stały się źródłem podejrzeń o konszachty Weissów z Masonerią. Teorie takie zwykle znajdują wielu entuzjastów i nierzadko bywają prawdziwe lecz w tym wypadku prawda jest zgoła inna. mozaika została zaprojektowana przez Aneri Weissową i Stanisława Weissa, syna artysty. Jej kod treściowy wygląda następująco: dwie palety to Wojciech i Aneri Weissowie; wąż to dr med. Anna Weissów-na, zaś cyrkiel i trójkąt to emblematy doc. dr hab. inż. Stanisława i Jadwigi Weissów. Natomiast dwie gwiazdeczki symbolizują Zosię i Renatę Weissówny, córki Stanisława i Jadwigi Weissów.

czwartek, 21 maja 2015

Kościół św. Szczepana

Pierwszy kościół pod wezwaniem świętego Szczepana, , został ufundowany prawdopodobnie przez Bolesława Wstydliwego, panującego w latach 1243-1279. Budowlę ulokowano na skraju ówczesnego Krakowa, ale wewnątrz murów obronnych, na miejscu obecnego placu Szczepańskiego. Z końcem XVIII wieku władze austriackie postanowiły rozebrać kościół wraz z wszystkimi zabudowaniami parafialnymi.11 października 1801 w kościele św. Szczepana odprawiono ostatnie nabożeństwo, egzekwowano go i zamknięto. Część wyposażenia przeniesiono do kościoła ojców karmelitów na Piasku, część do kościoła św. Marka, a resztę sprzedano na licytacji. Kilka miesięcy później zburzono kościół, kaplice, plebanię, budynki parafialne, szkołę i cmentarne nagrobki. Po kościele została tylko nazwa placu.
W roku 1924 ówczesny proboszcz, ksiądz Masny, w zamian za miejsce na placu Szczepańskim uzyskał od magistratu Krakowa 40-arową parcelę, położoną przy ul. Sienkiewicza, na miejscu dawnych fortów. Budowę kościoła rozpoczął nowy proboszcz, ksiądz Andrzej Moliński .

Nowy kościół zbudowany został w latach 1933-1938 według projektu Zdzisława Mączeńskiego w stylu modernizmu międzywojennego , zaś 19 czerwca 1938 roku kardynał Adam Sapieha dokonał konsekracji kościoła .Do nowej świątyni przeniesiono z kościoła św. Marka ołtarz i słynący łaskami obraz Matki Bożej Pocieszenia, dzieło nieznanego malarza z XVI wieku. Najprawdopodobniej obraz pochodzi z dawnego, zburzonego kościoła św. Szczepana. Przeniesiono też niezwykle cenną brązową chrzcielnicę z 1425 roku , XV wieczny relikwiarz na czaszkę św. Urszuli ,oraz XVI wieczny relikwiarz św. Szczepana. Obraz z dawnego ołtarza głównego oraz XVII wieczny wizerunek św. Urszuli pozostały w kościele ojców karmelitów. (Obraz Męczeństwo świętego Szczepana powrócił do swojej świątyni parafialnej dopiero w 2009 roku.) Polichromię wykonał Franciszek Walczowski, zaś twórcą witraży jest Józef Januszewski.
W roku 1944 Niemcy zajęli kościół na magazyn. Sprofanowany przez hitlerowców kościół rekonsekrował w 1959 r. biskup Karol Wojtyła .
Ojciec Święty Jan Paweł II zezwolił na koronację Obrazu Matki Bożej Pocieszenia koronami papieskimi,które poświęcił osobiście 18 sierpnia 2002 r. na Krakowskich Błoniach, w czasie swojej ostatniej pielgrzymki do Ojczyzny . Sama Uroczystość Koronacji odbyła się 12 września 2002 roku. Dokonał jej Ks. kardynał Franciszek Macharski.
Źródło : Parafia św.Szczepana w Krakowie

środa, 20 maja 2015

Jubilat - 100 lat spoldzielni handlowej

Handlowa Spółdzielnia Jubilat w Krakowie swój rodowód wywodzi ze spółdzielczości spożywców "Społem" , która istnieje na krakowskim rynku od 1908 roku. W 2008 roku Handlowa Spółdzielnia Jubilat obchodziła jubileusz 100-lecia swojej działalności. Faktycznie był to jubileusz kilku Spółdzielni aktualnie działających na terenie miasta Krakowa .
Początek działalności Spółdzielczości Spożywców na terenie Krakowa wiąże się z inicjatywą grupy działaczy z Robotniczego Stowarzyszenia Spożywczego „Naprzód”, które w 1908 roku uruchomiło przy ul. Wiślnej 8 pierwszy sklep Spółdzielczy. Po okresie unifikacji nastąpił burzliwy rozwój działalności Spółdzielni obejmujący okres lat pięćdziesiątych. Pełny rozwój Spółdzielczości Spożywców w Krakowie nastąpił po uzyskaniu niepodległości w 1945 roku. Przełomowym był rok 1948 kiedy to z inicjatywy władz centralnych doszło do unifikacji działających na terenie Krakowa 34 spółdzielni w jedną Powszechną Spółdzielnię Spożywców w Krakowie z siedzibą przy Placu Matejki 8. Wydarzeniem w 1958 roku był jubileusz 50-lecia Spółdzielni Spożywców w Krakowie i 10-lecia działalności PSS w Krakowie. Z okazji jubileuszu zrodziła się myśl wybudowania domu handlowego o nazwie „Jubilat” Dzień 20 lipca 1969 r. był wielkim wydarzeniem, świętem nie tylko spółdzielczości, ale całego regionu krakowskiego. Zainteresowanie społeczne było tak duże, że przez okres kilku dni handel w „Jubilacie” odbywał się pod nadzorem służb porządkowych. Ukończenie i oddanie do użytku w 1969 roku największego w Krakowie Domu Handlowego „Jubilat” stało się ważnym wydarzeniem w powojennej działalności PSS w Krakowie.

sobota, 16 maja 2015

Dworzec wodociągowy w Krakowie

Dworzec Wodociągowy – zabytkowy budynek znajdujący się w Krakowie, na Półwsiu Zwierzynieckim przy ul. Senatorskiej 1 (adres także ul. Łowiecka 2).
W roku 1866 prezydent Krakowa Józef Dietl wystąpił z inicjatywą budowy wodociągu dla miasta.


Budowę urządzeń wodociągowych i wodociągu zasilanego wodą podziemną z rejonu Bielan i Przegorzał rozpoczęto w 1899 według projektu inż. Romana Kajetana Ingardena na Bielanach. W dniu 14 lutego 1901 uroczyście uruchomiono Wodociąg Miejski im. Franciszka Józefa I. Jego pierwszym dyrektorem został T. Jaszczurowski.
W 1913 ukończono budowę, przy ul. Senatorskiej, siedziby dyrekcji wodociągów krakowskich zwanej Dworcem Wodociągowym. Budynek wzniesiono według projektu Jana Rzymkowskiego.
Obecnie znajdują się w nim siedziby dyrekcji i biura Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji S.A. w Krakowie.

tekst pochodzi z: 

czwartek, 14 maja 2015

Dom pod Pająkiem

Ulica Karmelicka - kto w Krakowie mieszka lub chociaż czasem bywa musi znać tę ulicę. Wąska, niezbyt długa, oblepiona szyldami i banerami reklamowymi. Pełno tu sklepów spożywczych, banków i innej maści handlu. Właściwie jeśli pilnie potrzebujemy jakiejś rzeczy, a nie wiemy gdzie można ją znaleźć najpewniej znajdziemy ją właśnie na Karmelickiej.


Najczęściej przejeżdżamy tędy zatłoczonym tramwajem w stronę Placu Inwalidów lub pod Bagatelę. Przez głowy pasażerów i kolorowe plakaty wiszące niemal na każdej witrynie, odwracające naszą uwagę trudno jest dojrzeć, że są tu prawdziwe perełki architektoniczne, które wznoszą się po obu stronach mknącego tramwaju.
Kamienica pod Pająkiem jest jedną z takich pereł. 

Wybudowany jako dom własny wybitnego architekta Teodora Talowskiego jest jednym z najpiękniejszych przykładów eklektyzmu w mieście. Zresztą Talowski zachwyca nie tylko przy okazji omawiania Kamienicy pod Pająkiem, jego nazwisko wielokrotnie będzie powtarzane w kolejnych odsłonach cyklu krakowskiej architektury, ale wszystko w swoim czasie, póki co zajmijmy się kamienicą na Karmelickiej.
Kamienica powstała w 1889 roku, o czym informuje nas data wyryta na jej zwieńczeniu, w stylu eklektycznym - czyli bardzo uogólniając, łączącym w sposób swobodny wiele stylów historycznych.
Elewacje wykonane są z ciemnoczerwonej cegły klinkierowej, zendrówek (cegła ceramiczna wypalona do granicy zeszklenia, jej powierzchnie są błyszczące i ciemniejsze niż cegły zwykłej) i zwykłej cegły, a detale i ornamenty z białego kamienia, co wywołuje efekt zróżnicowanej kolorystyki.
Mało tego, w fasady są wmurowane fragmenty kul armatnich, a to raczej niespotykany element dekoracyjny.
Od strony ulicy Karmelickiej niespokojną, pełną niespodzianek, ceglaną fasadę wieńczy attyka w typie niderlandzkim wzorowana na manierystycznych szczytach domów spotykanych w miastach północnej Europy, a na terenie Polski - między innymi w Gdańsku. W zwieńczeniu attyki umieszczone zostało godło domu - pająk w sieci oraz data budowy i fragment zegara słonecznego.
Na lewo, na gzymsie pod attyką uważne oczy dostrzegą napis Fecit Theodorus Talowski (Wykonal Teodor Talowski) i płaskorzeźbę skrzydlatego smoka.
Na poziomie pierwszego piętra, z prawej strony znajduje się zaś ozdobny wykusz, na belkowaniu którego wyryto słowa: ”Si Deus nobiscum quis contra nos” (Jeśli Bóg z nami, któż przeciw nam) – taki sam znajduje się na portalu bramy, prowadzącej na dziedziniec zamku na Wawelu. U dołu wykusza widoczny jest uskrzydlony dysk słoneczny (egipski symbol solarny) z dwoma głowami ptasimi.
 
Fasada od ul. Batorego ma charakter niedostępnego, groźnego zamku obronnego, nieco przerabianego (różne rodzaje cegieł, wzorowana na Sukiennicach attyka wstawiona między "starszy", neośredniowieczny krenelaż*). Od tej strony całość zwieńczona jest gotycyzującym, ceglanym szczytem, obok którego w attyce znajduje się maszkaron.
W elewacji znajdują się także specjalne kanaliki, mające umożliwić obrośnięcie budynku przez dzikie wino. Zieleń ta miała stanowić integralną część dekoracji budynku
Tekst autorstwa Bamboleona pochodzi z https://www.geocaching.com/geocache/GC4KN28_dom-pod-pajakiem

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Śpiewająca Żaba

Przechodziłam tą ulicą tysiące razy. Dopiero jednak Kesz Bamboleona nakazał mi podnieść głowę...Tekst i zdjęcie pochodzi właśnie z opisu skrzynki tegoż, genialnego skądinąd, skrywacza keszy...
https://www.geocaching.com/geocache/GC4VDG9
Czy ktoś potrafi sobie wyobrazić, że niemal w samym centrum miasta sen mieszkańców pewnej kamienicy mogły zakłócać kumkające żaby? Trudno pojąć, że dziś ktokolwiek miałby czas je zauważyć czy usłyszeć. Współcześnie kumkanie przy ul. Retoryka ucichło, ale żaba wciąż patrzy na krakowian. Tyle że z trzeciego piętra!


Architekt Teodor Talowski miał niezwykle innowacyjne, jak na swoje czasy, pomysły. Projektował budynki, które do dziś przykuwają uwagę, opływają w fascynujące elementy, kryją tajemnice, symbole i ukryte znaczenia. To on stworzył wiadukt kolejowy nad ul. Lubicz, Dom pod Pająkiem na rogu ulic Karmelickiej i Batorego czy cały rząd budynków przy ul. Retoryka. Właśnie tam, a dokładnie na skrzyżowaniu ul. Retoryka z ul. Wolską (teraz Marszałka Józefa Piłsudskiego), na przełomie lat 1889/90 zbudowano kamienicę Pod Śpiewającą Żabą.
W oczy rzuca się przede wszystkim charakterystyczna czerwona cegła – ulubiony materiał Talowskiego. Na całym budynku widać też ciemniejsze wgłębienia i wypukłości, po których miało piąć się dzikie wino. Czerwona cegła i zieleń roślin kontrastowały ze sobą i naturalnie wpisywały się w okoliczny krajobraz. Dzięki temu budynek zmieniał się z każdą porą roku i nigdy nie wyglądał tak samo, jak ostatnim razem.

Obok budynku płynęła Rudawa – lewy dopływ Wisły, który do dziś przecina Kraków, choć już w zupełnie innym miejscu. To właśnie nad brzegiem rzeki żyły żaby, które koncertowały tuż pod kamienicą całymi dniami. Informacja ta jest tym zabawniejsza, że w murach przy Retoryka 1 istniała szkoła muzyczna. Te dwie rzeczy spowodowały, że Talowski nie miał wątpliwości, co umieścić na szczycie budynku. Grająca na mandolinie żaba pasowała nie tylko do historii i otoczenia budynku, ale i specyficznego poczucia humoru i estetyki artysty.
Dziesięć lat później dobudowano jeszcze jedno piętro, co kompletnie zaburzyło pomysł architekta. Pierwotne wykończenie kamienicy nagle stało się jej fragmentem, a żaba przestała wystawać ponad budynek. Wylądowała pod dachem, na wysokości trzeciego piętra. Pod muzykującym płazem ciągle wyraźnie widać pięciolinię i nuty. Podobno to pierwsze takty polskiej pieśni „Dziewczę z buzią jak malina”.
autor: Aneta Zając/loveKrakow
Na ulicy Retoryka znajduje się więcej domów zaprojektowanych przez Talowskiego. Są to kamienice pod numerami: 1, 3, 7, 9, 15

piątek, 24 kwietnia 2015

Park Jordana

Park im. Henryka Jordana  /  Jordan Park .
[PL]
W 1889 r. z inicjatywy dra Henryka Jordana stworzono park na terenie błoń czarnowiejskich w miejscu byłej wystawy rolniczo-przemysłowej.Po uregulowaniu Rudawy, posadzeniu drzew i krzewów oraz ustawieniu drewnianych pawilonów otwarto nowy krakowski park wraz z boiskami, przyrządami gimnastycznymi i placami do zabaw sportowych.
 Tekst i zdjęcia pochodza z https://www.geocaching.com/geocache/GC50R19
Na teren parku pierwotnie wchodzono przez mostek na Ciepłej Wodzie. Znajdowała się tam drewniana brama z napisem: Miejski Park Dra Jordana.
Dalej stała mleczarnia Eweliny Dobrzyńskiej, gdzie odwiedzającym serwowano mleko, a za mleczarnią na podmurówce wznosił się długi pawilon gimnastyczny z obszerną halą i werandą. Wyróżniający się gimnastycy otrzymywali od Henryka Jordana książeczki oszczędnościowe z wkładem 5 guldenów. Naprzeciw pawilonu gimnastycznego, w altanowej rotundzie, koncertowała orkiestra. Dalej stał zbudowany z grubych bierwion domek dozorcy – ogrodnika, który o zmroku przed zamknięciem bramy obchodził park z ręcznym dzwonem, nawołując spacerowiczów do wyjścia.
Do roku 1914 w parku Jordana udało się umieścić 46 popiersi sławnych polskich poetów, uczonych, pisarzy i samego twórcy parku wykonaną przez Jana Szczepkowskiego.
Pomnik umieszczono przy głównej alei, pośrodku klombu, na centralnym miejscu kolistego placu. Na frontowej ścianie postumentu widnieje napis: Henrykowi Jordanowi wdzięczni rodacy oraz daty urodzin i śmierci Doktora. Natomiast na tylnej ścianie postumentu umieszczono następujące słowa: Żeś o siły i zdrowie młodzieży serdecznie się troszczył nie szczędząc mienia i trudu, błogosławić Ci będą przyszłe pokolenia narodu. Poniżej widnieje data MCMXIV i łacińska sentencja: Fortes Creantur Fortibus et Bonis (Z dzielnych rodzą się dzielni i zacni).
 [EN]
Jordan Park, also known as Jordan's Garden or Park Jordana, was established in 1889 as the first public playground in Kraków,Poland, and the first of its kind in Europe. The park is located in Kraków’s Błonia (municipal grasslands that had previously served as cattle pasture). The original Jordan Park included a swimming pool, 12 playing and soccer fields, as well as numerous running and exercise tracks. Facilities were added for indoor activities in 1906, in case of bad weather. The park was also equipped with locker rooms and showers. On top of that, a free meal service was established for the children.Since the beginning, Jordan Park ran programs based solely on games and exercises. Classes were originally run by students of Kraków's universities, whose work was supervised personally by Jordan. There were 14 fields of different shapes and sizes in the park, and many gymnastics devices. The main focus was on games, so that the participants wouldn't feel pressured but rather spent time exercising in a pleasant way. They practiced the javelin throw, archery, and organized walking on stilts, but also played team sports based on field competition. Soccer, cricket and tennis were introduced, as well as common games such as "Chinese wall", "cat and mouse" and many others. Activities were to be learned and practised outside the park as well, even if there weren't any sport facilities nearby.
In the middle of the park was a circular labyrinth of trimmed hornbeams (bot.Carpinus betulus) with a flower bed in its center. From 1907, there were 45 busts of famous Poles displayed in the park, ordered by Jordan and made by sculptors Alfred Daun and Michal Korpal.
On 21 June 1914 a monument of the founder Henryk Jordan, designed by Jan Szczepkowski, was unveiled in the center of the labyrinth on the park's 25th anniversary. During World War II the park was devastated but the 22 busts and the monument of Jordan were saved by F. Łuczywo. After the war the area of the park was enlarged to 21 hectares (52 acres), and the Society of Jordan’s Gardens reestablished. New playing fields and sport venues were added, including a toboggan slide, amphitheatre, and bicycle tracks. The center point of the park is a man-made pond, a place for group activities such as boat rowing and water bicycles .
Monument to Jordan in Kraków's Jordan Park founded in gratitude by Kraków citizens. On the rear wall you can find a Latin proverb : " Fortes Creantur Fortibus et Bonis " (Of the brave are born brave honorable).
Źródło:  www.parkjordana.org  ,  Wikipedia
Dodatkowe informacje : 
Godziny otwarcia parku / Opening hours:
04.04-31.10    6:00-22:00
01.11-31.03    6:00-20:00

środa, 15 kwietnia 2015

Jerzy Turowicz - dziennikarz


 Tekst i zdjęcie pochodzi z https://www.geocaching.com/geocache/GC4Z19P


Jerzy Turowicz (ur. 10 grudnia 1912 w Krakowie, zm. 27 stycznia 1999 w Krakowie) – polski dziennikarz i publicysta, redaktor naczelny "Tygodnika Powszechnego" (1945– 1953 i 1956–1999). Kawaler Orderu Orła Białego.

Urodził się jako czwarte dziecko Augusta Turowicza, sędziego, radcy prawnego, działacza Akcji Katolickiej oraz Klotyldy z domu Turnau. W 1930 roku ukończył III Gimnazjum im. Króla Jana Sobieskiego (dziś II LO w Krakowie) i rozpoczął studia na Politechnice Lwowskiej. 1934-1939 – studia na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. Przed II wojną światową publikował w Prosto z Mostu.

W czasie okupacji niemieckiej współpracował z polityczno-wojskową katolicką organizacją podziemną Unia.

Od założenia w 1945 roku współtworzył Tygodnik Powszechny.

W 1953 za odmowę publikacji nekrologu Stalina w numerze z 8 marca Tygodnik Powszechny został zamknięty. Następnie przejął go PAX i 10 lipca 1953 r. ukazał się pierwszy numer zredagowany przez ludzi z nim związanych. Po dojściu do władzy przez Władysława Gomułkę w 1956 pismo zostało zwrócone prawowitej redakcji.

W 1957 publikuje artykuł komentujący walki frakcyjne w PZPR i piętnujący antysemityzm („Antysemityzm”, nr 11 Tygodnika Powszechnego z 17 marca 1957). W 1962 zostaje korespondentem specjalnym TP na soborze watykańskim II.

W 1964 Jerzy Turowicz podpisał List 34 sprzeciwiający się narastającym ograniczeniom wolności słowa. W czasie kiedy był redaktorem naczelnym "Tygodnika Powszechnego"  pismo uzyskało duże znaczenie i prestiż, a w latach 80. stało się nieformalnym organem prasowym środowisk opozycyjnych.

W latach 1960–1990 prezes Społecznego Instytutu Wydawniczego ZNAK. Był uczestnikiem obrad Okrągłego Stołu. Wchodził w skład władz ROAD, Unii Demokratycznej i Unii Wolności.
Działacz ruchu soborowego, aktywnie wspierał środowiska propagujące zmiany posoborowe w Kościele katolickim. Swoim przemyśleniom na temat Kościoła i II Soboru  Watykańskiego dał wyraz w książce Kościół nie jest łodzią podwodną W 1999 Wydawnictwo Znak wydało cykl jego artykułów zamieszczonych w Tygodniku Powszechnym pt. Bilet do raju.
Był członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich oraz honorowym przewodniczącym Rady Etyki Mediów.

Był odznaczony Orderem Orła Białego oraz Orderem Ecce Homo. Miał pięcioro rodzeństwa, w tym dwóch braci - ks. Juliusza Turowicza i o. Bernarda (Andrzeja) Turowicza. Z małżeństwa z Anną z Gąsiorowskich (1916-2000), córką Janusza Gąsiorowskiego i Zofii Kernowej miał trzy córki. Był teściem Wojciecha Smoczyńskiego i Jerzego Jogałły oraz dziadkiem Wawrzyńca Smoczyńskiego.
Turowicz zmarł wskutek zawału serca. Pochowany został na tynieckim cmentarzu parafialnym.

Tablica pamiątkowa na kamienicy przy ul. Sobieskiego 7 w Krakowie, gdzie Jerzy Turowicz urodził się i mieszkał. Odsłonięta w setną rocznicę Jego urodzin.

wtorek, 14 października 2014

Z widokiem na Parlament

Każdy ma jakiegoś bzika... Mnie odpaliło ostatnio na punkcie keszowania. Jest to wybitnie fantastyczna gra, w której absolutnie każdy może brać udział. Warunków nie ma, aczkolwiek dobrze jest mieć dostęp do internetu:) Przydaje się również GPS - aczkolwiek są i tacy, którzy i bez tych udogodnień dają radę perfekcyjnie.

W związku z wymienionym powyżej bzikiem, zamiast pójść po pracy prosto do domu, jak pan Bóg przykazał, potupałam sobie wzdłuż Albert Enbankment, za którym pluskała sobie Tamiza... Kesz po którego się wybrałam, opisany został jako "najpiękniejszy widok na parlament - uwielbiam to miejsce". Keszerka, która ten miły kesz założyła, porusza sie na wózku inwalidzkim, prowadzona przez przyjaciela, ślicznego Goldena. Fakt braku pełnej sprawności fizycznej założycielki nie powinien mieć znaczenia, ale ma. Ma - bo oznacza że nie musisz się wspinać po drzewach, być w pełni sprawności fizycznej, posługiwać się 10 językami i mieć opanowany komputer. Nie musisz. Wystarczy że chcesz.


Widok na Parlament jest rzeczywiście oszałamiający.... Szczególnie nocą.
W dzień zapewne jest szaroburo - jak to w Londynie.
Ale nocą - Parlament, niedaleko świecąca tarcza Big Bena, a z drugiej strony City i nowoczesne budynki, w których prowadzi się biznesy.

Keszyk został namierzony i podjęty nie bez trudu - niby banalna lokalizacja, niby wiadomo gdzie jest. Niby wiadomo, że MUSI być magnetykiem i MUSI być przyczepiony z tyłu takiej wielkiej, czarnej metalowej skrzynki, której przeznaczenia jeszcze nie pojęłam (pewnie jakajsik tam elektryka, obca mej duszy). Fajnie - tylko go znajdź! 15 minut macania, szukania, oglądania...

Któryś raz w Londynie przebiegło mi przez głowę, że terroryści w tym mieście mają naprawdę ułatwione zadanie. W Polsce by mnie zaraz jakiś miły policjant shaltował z zapytaniem "a czego Pani tu właściwie szuka?". Tak jak kolegę mojej siostry (też keszera jak się okazuje), który z obłędem w oku obmacywał Mickiewicza czy innego Jagiełłę pod szatą. Ale to tak nawiasem.

czwartek, 25 września 2014

Ruislip - the church in West London


The text and photo comes from:

The Norman lord, Ernulf de Hesdin, granted the manor of Ruislip and probably its church to the Benedictine monks of Le Bec-Hellouin in 1087. Officials administering this alien priory’s English lands had a small chapel at Manor Farm. Bec’s prestige and a population increase apparently caused the church’s enlargement, but later heavy taxation of alien priories brought about disrepair and confiscation. By 1422, John, Duke of Bedford granted the church’s income to the Dean and Canons of Windsor, who continue to appoint the vicar.




Medieval features survive, notably wall-paintings, two piscinas, a priest’s door and two wooden chests. 15C expansion included a north vestry (demolished) and a tower with later bell-chamber currently housing eight bells and a 19C clock. There are 15C and 16C references to chantry priests. Furnishings include monumental brasses, linenfold panelling, 17C pulpit and livery cupboard, wall monuments and funeral hatchments. The stained glass windows are of 19C and 20C.



Around 1870, Sir Gilbert Scott and Ewan Christian restored the church. A west porch and two lych-gates were added, followed by a 20C vestry, sacristy and hall. The larger former parish is now sub-divided.

piątek, 6 czerwca 2014

Na początku było metro....

Lat temu... dawno...
Wykopano pierwsze tunele, potem stacje. Niektóre mają po dwa poziomy, dla łatwiejszej komunikacji. Poszczególne stacje połączono chodnikami i przejściami podziemnymi, dzięki czemu przejście między poszczególnymi liniami metra stanowi miętę z bubrem...
Do stacji doprowadzono schody, windy i schody ruchome. Kiedy wszystko było gotowe i działało prawie bezbłędnie, całą konstrukcję przysypano ziemią i na tym wybudowano miasto. Londyn.



Tak powinna wyglądać historia londyńskiego metra.

Tak jednak nie było. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że na początku było metro.... takiej organizacji jak tutaj, nie można spotkać nigdzie indziej. Poszczególne linie są połączone ze sobą w sposób lepszy od pajęczej sieci. Podróżowanie metrem i koleją to tutaj czysta przyjemność. Problem polega tylko na koszcie transportu, który jest kosmicznie wysoki. Jednakże, jeśli coś jest dobre, należy za to zapłacić:) Ale to na marginesie....

Londyńskie metro jest największym metrem na świecie i wcale nie dziwi, że podróżuje nim codziennie ok 3 milionów podróżnych. Nie ma lepszej, szybszej i mniej awaryjnej metody podróżowania po Londynie. Przykładowo - podróż z III strefy do London Bridge zajmuje... 12 minut. Autobusem można jechać godzinę, ale tylko kiedy nie ma korków. O samochodzie, w Londynie właściwie można zapomnieć.

Są chyba tylko dwa minusy - jedno to upał podziemny. Polscy dziennikarze z polskiej gazety w Londynie lubują się w nagłówkach typu "Piekło w londyńskim metrze"... Nie byłam w piekle - jeszcze. Ale sądzę że temperatura może być podobna.... Na zewnatrz chłód i wiatr, a w metrze? Karaiby, panie,.... właściwie można by było podróżować w dwóch strojach - jeden na zewnątrz, drugi do metra. Chociaż w tunelach łączących poszczególne perony panuje temperatura z gatunku przyjemnych....



Co ciekawe - rozsuwane drzwi w metrze, zastosowane już w 1921 roku (nieco ponad 10 lat przed zamontowaniem uchwytów dla osób podróżujących na stojąco - co niewątpliwie oznacza, że wcześniej nie było potrzeby stać - zapewne podróżnych było duuużo mniej... ), otwierają się równocześnie z szklanymi (bądz z plexi) drzwiami, w ścianie oddzielającej peron od torów. Do tej pory nie mam pojęcia, jak taka koordynacja jest możliwa. Pociąg zatrzymuje się w konkretnym miejscu, gdzie drzwi pociągu idealnie pokrywają przesuwne drzwi w ścianie. Tu tkwi jakaś tajemnica techniczna, której swoim umysłem humanistycznym objąć nie mogę.
Wygląda to tak, jakby pociąg jechał, powoli hamował, a potem niewidoczne ręce  zatrzymywały go w konkretnym miejscu - jakiś stoper czy co? Ani milimetra dalej czy bliżej. I nie ma żadnego zatrzymywania się i cofania do odpowiedniego miejsca. przód, tył. Motorniczy zatrzymuje pociąg w konkretnym miejscu od pierwszego kopa. Nawet nie potrafię tej zawiłości technicznej dokładnie wytłumaczyć, a co dopiero pojąć.



Niewiele się pomyliłam, myśląc, że metro ma dwa poziomy. Generalnie - nieco ponad połowa linii metra (UNDERGROUND - czyli pod ziemią...) sunie torami NAD ziemią. Ale to tak na marginesie. To co pod ziemią dzieli się na dwie strefy. Jedna płyciutka: (sub-surface), na głębokości ok. 5 metrów pod poziomem ziemi. Oba tory położone są w jednym tunelu.
Stoisz sobie zatem, drogi podróżny, na peronie Jubilee Lane na stacji London Bridge...  O! przyjechał pociąg do Stradford. Ale przecież chciałeś jechać w drigą stronę. No to siup - po prostu się odwracasz i już jesteś na drugim peronie. 

Gorzej, jeśli jedziesz tzw. deep line. Aaa tu tak łatwo nie jest...


Po pierwsze jesteś 20 metrów pod ziemią (to właśnie te pociągi, w których atakuje Cię upał. Nawet w zimie). Ponoć tory drążono za pomocą specjalnego sprzętu - ktoś coś mówił o jakiejś tarczy, ale wg mnie to musiała być mega wiertarka.... Od tych linii metro londyńskie wzięło swoją nazwę - Tube. Tunele mają bowiem charakterystyczny półkolisty kształt. Jak rura.

Żeby przejść na inny tor, peron czy stację , musisz opuścić ten na którym jesteś - czyli prawdopodobnie musisz się wydostać na górę i znów w dół. Brzmi okropnie?

Tylko, że komunikacja między peronami i stacjami jest taka, ze nie zauważa się w ogóle jakichkolwiek niedogodności. Większość sprzętu  jest zelektryfikowana i ruchoma. Część nie. Ale żeby się zgubić pod ziemią to trzeba albo nie patrzeć w ogóle albo spać na stojąco. Bo nawet jeśli nie umiesz czytać, to kolory oznaczające poszczególne linie atakują Cię ze wszystkich stron (w wagonach metra nawet uchwyty są tego samego koloru co barwa danej linii). 

Drugi minus, choć niewielki, to możliwość ataków terrorystycznych. Dlaczego niewielki?- dlatego bo atak terrorystyczny może nastąpić wszędzie, choć Londyn jest dość narażony. Ze względu na ogromną liczbę imigrantów i mnóstwo odmian różnych religii. A pod ziemią się łatwiej wybucha niż nad ziemią. Ponoć:)
Prawdopodobnie jednak terroryści o tym nie wiedzą, bo oprócz kilkukrotnych ataków IRA, metro londyńskie było miejscem ataku terrorystycznego w 2005 roku (dwukrotnie). Osobiście uważam, że jak na tak długi życiorys metra i ilość ludności przeróżnych religii i narodowości, nie jest to jakaś oszałamiająca liczba.
Aczkolwiek - drodzy terroryści, nie czujcie się wywołani do odpowiedzi... Proszę.







Historia metra londyńskiego w wikipedii:

http://www.londontransport.info/ - london transport info

https://www.tfl.gov.uk/cdn/static/cms/documents/standard-tube-map.pdf - standard tube map

A tutaj znajdziecie nazwy i kolory linii londyńskiego metra (źródło Wikipedia)

Bakerloo Line - brązowy

Central Line - czerwony >> zobacz posty wzdłuż Central Line

Circle Line - żółta >> zobacz posty wzdłuż Circle Line

District Line - zielony >> zobacz posty wzdłuż District Line
Hammersmith & City Line Różowy
Jubilee Line Srebrny
Metropolitan Line Purpurowy
Northern Line Czarny >> zobacz posty wzdłuż Northern Line
Piccadilly line Ciemnoniebieski
Victoria Line Jasnoniebieski
Waterloo & City line4 Morski