poniedziałek, 6 marca 2017

Patchworkowa Warszawa - czyli kilka słów wstępu...



Odkąd mieszkam w Warszawie (że przypomnę tekst Joanny Kołaczkowskiej, wówczas divy kabaretu Potem: "Jezu, ze stolycy...") plątam się po ulicach, usiłując w jakikolwiek sposób ogarnąć to miasto. Równocześnie próbując wyrzucić z głowy odwieczną świadomość, że jest to miasto nie-do-ogarnięcia. 
Warszawa jest bowiem patchworkiem. 
Ale nie zadbaną mozaiką (jak Londyn, w którym też miałam przyjemność mieszkać) ale klasycznym patchworkiem, gdzie każda łatka pochodzi z innego zestawu i inną nitką jest przymocowana. Nie chciałabym nikogo obrazić - to są jedynie moje odczucia w stosunku do miasta, w którym już kilka miesięcy przebywam i, z dnia na dzień, czuję bardziej świadomość niewiedzy i nieczucia.
A właściwie: wiedzy stereotypowej i czucia odwrotnie. Jestem bowiem Krakusem z dziada pradziada. A o dowcipowym już stosunku jednych do drugich od lat już krążą legendy, kawały i stereotypy. Chociaż wiedza moja o Warszawie jest niewielka, a odczucia powszechnie znane - walczę. Walczę ze stereotypami i brakiem własnej wiedzy starając się to miasto jakkolwiek zrozumieć, poznać i nauczyć się w nim żyć. Łatwo nie jest.
Pociesza mnie fakt, że Lechosław Herz - naczelny piewca Mazowsza - również pochodzi z Galicji. Również wychodzi na pole je borówki i chodzi na nogach... Znawca dróg piaszczystych i wierzb płaczących. Miłośnik mazowieckich pól i lasów. Ten wybitny krajoznawca sam o sobie twierdzi, iż jest Galicjuszem, którego ścieżki zaprowadziły na Mazowsze pół wieku temu. 
Nie śmiąc się równać z panem Herzem, powiem tylko, iż mnie zaprowadziły tutaj nie dalej niż kilka miesięcy temu. No i jednak - pan Herz oddziela Warszawę od Mazowsza jako takiego. Przynajmniej takie mam wrażenie czytając, że... wystarczy wyjechać kilkanaście kilometrów poza granice miasta i...

Uczciwie jednak rzecz ujmując - każde miasto ma podobną specyfikę, jeśli chodzi o oddzielenie od reszty. Kraków jest oddzielony od Małopolski - pięknej krainy pól i wzgórz. Wrocław - stolica Dolnego Śląska - od Dolnego Śląska - krainy zamków, lochów i tajemnic. A Szczecin nie leży nad morzem :)

Zanim jednak znajdę swoje miejsce na Mazowszu (obstawiam, że leży gdzieś w widłach Bugu i Narwi lub w ostałych fragmentach puszcz mazowieckich), muszę pogodzić się z faktem iż mieszkam aktualnie w centrum stolicy. W największym mieście Polski, z ponad dwumilionową społecznością, z metrem i centrami biznesowymi.  
Ale również z niewielkim muzeum kowalstwa, z drewnianymi domkami fińskimi oraz "dziką" stroną Wisły. 
Tak - Warszawa zdecydowanie jest patchworkiem. 
Nie pokażę na tym blogu różnorodności łatek, ze względu na prosty fakt, że stereotypowa Warszawka nie interesuje mnie w ogóle - ani wyjścia do klubów, ani ubieranie się w najlepszych sklepach ani pisk opon na skrzyżowaniach. Niemniej jednak - część z tych łatek miejmy nadzieję, iż uda mi się przekazać i pokazać.
Choć blog ten prowadzony jest egoistycznie - żebym wiedziała, gdzie szukać informacji :) 
Nie pokażę Wam mojej Warszawy - bo Warszawa moja nie jest. (zresztą - tak samo jak Kraków i każde inne miasto). Ale pokażę Wam miejsca, które odwiedzam, które mi się podobają lub nie i blogi, które czytam - bo prowadzone są przez osoby, które mogą powiedzieć o tym mieście "Moja Warszawa".
Blog "miastowy" powstał jako uzupełnienie głównego bloga, bo zbyt dużo tam już było Warszawy :P Jakoś trzeba było to ogarnąć...  Mam nieśmiałe wrażenie, że może mi wyjść z tego pisania coś na zasadzie odwrotnego "pamiętnika bazowego" /dla nieświadomych: Z pamiętnika Bieszczadnika/.

Blog powstaje na podstawie keszowania - bez tej miejskiej zabawy byłoby ciężko. 
W poznawaniu Warszawy wybitnie pomagają mi keszerzy z geocaching i opencaching, którzy zakładając skrzynki w miejscach bliżej nieznanych, zmuszają mnie do włóczenia się po starych podwórkach, odwiedzania rezerwatów i odkrywania perełek wśród blokowisk miejskich, zabytków wśród zabudowań z wielkiej płyty i śladów historii, których jest tu więcej niż budynków i mieszkańców. Często zdarza się nawet tak, że śladu po historii nie ma, a historia jest. Tą istniejącą historię uzupełniają blogerzy - pasjonaci miejsc, dzielnic i historii. Im więcej keszy znajduję :) tym więcej blogów odkrywam.
Początkowo zatem Warszawski MUWIT będzie właściwie kopią opisów skrzynek keszerskich - mam nadzieję że nikt się o to nie obrazi - zwłaszcza, że zaznaczam skąd opis biorę. Z czasem - być może - przyjdzie czas na moje własne warszawskie pisanie. Na razie swoje pisanie uskuteczniam na MUWITowych Psiemyśleniach i na stronie www.muwit.pl 
Do poziomu krajoznawstwa Lechosława Herza chyba jednak nie dojdę nigdy...

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Kraków jak Londyn - multikulturowo

Nie pojechałam w góry - tak wyszło. Dlaczego o tym piszę? Bo - wiem, że wszyscy wiedzą, ale ja jakoś nie dopuszczałam tej myśli do świadomości - weekend w szczycie sezonu spędzony w mieście może być bardziej multikulturowy od wyjazdu zagranicę...
Zaczęło się od Kubańczyka z kotem w klatce, którego poszarpały słowackie psy (kota, nie Kubańczyka), potem dwie urocze Brytyjki, które "love you meeting there. wonderful i w ogole brilliant:)" 
Gdzieś w środku lunch w typowo polskiej restauracji, gdzie podawano sushi i jakieś cusie z ostrym sosem chili (gdzie do cholery rośnie chili?) Potem randka z Cath, gdzieś pomiędzy Kubańczykiem, kotem i Cath wpadła jeszcze Sayko (wbrew imieniu - Austriaczka). 
Oczywiście do tego cały Rynek opanowany przez anglo i inno języcznych...

I na sam koniec końców, kupując zapałki w sklepie, zostałam zapytana czy wiem gdzie jest hotel Puro. 
Wiem. 
Że gdzieś tu.

Powiedziałam mniej więcej gdzie i tyle by było, gdyby nie fakt, że wyszedłszy zobaczyłam owego miłego, niewielkiego Dubajczyka (jak się później okazało) idącego w kierunku baaaardzo mrocznego Starego Kleparza. Nie byłabym sobą, gdybym za nim nie pobiegła. 
Naim właśnie wchodził między stragany...
Kleparz tuż przed północą prezentuje sobą coś co wahałabym się nazwać prezencją jakąkolwiek. Już abstrahując od mojego lokalnego patriotyzmu (co sobie te zagraniczniki pomyślą) to po prostu zwyczajnie bałam się, że ten Pan nie tylko tam straci telefon,portfel i paszport, ale prawdopodbnie również życie, a przynajmniej zdrowie.
Dwóch pijaków dyskutowało nad flaszką *chyba to była dyskusja w narzeczu, bo ja rozumiałam tylko bełkot), dwie lekko roznegliżowane, starsze prostytutki przerzucały się argumentami słownymi nie-do-znalezienia w słownikach, dwie młodsze - jeszcze wyraźnie niewprawne - ograniczały się do kurew z różnymi przymiotnikami, a w krzakach siedział ekshibicjonista (nie wiem jakiej nacji, po tyłku nie poznałam).
Taaaaak. weekend w Krakowie może być baaardzo multi-kulti.

poniedziałek, 6 czerwca 2016

Vauxhall Park

 https://www.geocaching.com/geocache/GC4ZDT7


Vauxhall Park, one of our favourite parks in the area. The park is open from 7.30am to 15 minutes before sunset. 



Vauxhall Park was opened in 1890. It is a lovely park with two tennis courts, a pleasant café with a terrasse and a nice playground. You can find a rose arbour, a village model (spot the miniature houses in the flowerbeds!) and a lavender garden.

poniedziałek, 16 listopada 2015

Jadwiga i Jagiełło

Opis autorstwa Bamboleona  - pochodzi z: https://www.geocaching.com/geocache/GC4PDRX_jadwiga-i-jagiello

Na Plantach krakowskich, na niewielkim wzniesieniu, tuż obok zbiegu ulic Sławkowskiej, Basztowej i Długiej znajduje się pomnik Jadwigi i Jagiełły postawiony by uczcić unię polsko-litewską oraz chrzest Litwy. Na ściance frontowej wykuty został napis: „HEDVIGES REGINA POLONIAE JAGELLO MAGNUS DUX LITHUANIA” . Pomnik stoi na wysokim cokole, na którym wykuto następujący napis: „1386 na pamiątkę pięćsetnej rocznicy Unii Polski z Litwą 1886”. Dzieło to zostało ustawione 29 lipca 1886r. Autorem tego pomnika jest Tomasz Oskar Sosnowski (1810-1888), który przed połową XIX stulecia osiadł na stałe w Rzymie. Stamtąd właśnie, rzeźba została przesłana w 1883r do Krakowa jako dar dla Muzeum Narodowego.


Ale czy wszystko się zgadza??? Otóż nie ;)
A było to tak :P
W roku 1852 dla katedry gnieźnieńskiej wykonał nasz rzeźbiarz płaskorzeźbę z marmuru wyobrażającą - w podobnym układzie kompozycyjnym co nasza para na Plantach - Mieszka i Dąbrówkę.

W tymże samym czasie wykonał również pełnoplastyczny pomnik Jadwigi i Jagiełły z przeznaczeniem dla Wilna, a będący powtórzeniem wspomnianej płaskorzeźby. Obydwa dzieła były nie do odróżnienia . (W 1864 roku pomnik z Wilna trafił do Moskwy). Wg pewnych informacji wynika, iż była jeszcze jedna replika tego monumentu, przeznaczona w roku 1866 – z okazji dziewięćset –lecia chrztu Polski – do ogrodów watykańskich. W zbiorach księdza prof.  Jerzego  Langmana (od którego właśnie pochodziła ta informacja)znajdowała się miniaturka tego dzieła z napisem określającym jednoznacznie, że jest to pomnik Mieszka i Dąbrówki. Rzeźba ta nigdy w Watykanie nie stanęła. A Sosnowski niespełna 20 lat później zmienił tytuł kompozycji i przekazał swoje dzieło w darze Muzeum Narodowemu. Jednak władze miejskie postanowiły, iż stanie on na Plantach jako…. Jadwiga i Jagiełło ;)
Przyglądając się postaciom na pomniku na Plantach możemy zauważyć podobieństwo do rysów Mieszka i Dąbrówki, a nie do spotykanych w ikonografii wyobrażeń portretowych Jadwigi i Jagiełły. Postać kobieca w niczym nie przypomina królowej Jadwigi, a twarz Jagiełły ozdobiona sumiastym wąsem odbiega od rysów, przedstawionych na wawelskiej tumbie grobowej, a spopularyzowanych w pocztach królów. Oczywiście, w wyobraźni artysty mógł powstać taki wizerunek pary królewskiej, choć to chyba nie przypadek.
A wy patrząc na pomnik Jadwigi i Jagiełły, pamiętajcie o rzeźbie wyobrażającej pierwszych władców Polski – Mieszka i Dąbrówkę. I o tajemnicy pomnika, upamiętniającego unię krewską i chrzest Litwy ;)

Na podstawie „Sekretów Krakowa” 

wtorek, 15 września 2015

Muzeum Lotnictwa

Powstanie Muzeum związane jest z zorganizowaniem w 1964 roku przez Aeroklub Krakowski wielkiej Wystawy Lotniczej na terenie byłego lotniska Rakowice-Czyżyny. W związku z tym do Krakowa od 1963 roku zaczęto zwozić eksponaty lotnicze, które były już wcześniej, od zakończenia działań wojennych, gromadzone z myślą o przyszłym muzeum lotnictwa. Z jego organizacją po zakończeniu drugiej wojny światowej były wielkie kłopoty z uwagi na małe zainteresowanie tym tematem odpowiednich władz. Dopiero warunki stworzone dla tych zbiorów w Krakowie, pozwoliły na realizację tego zamierzenia. 







Eksponaty lotnicze przewiezione do Krakowa w większości były w złym stanie technicznym, nie pozwalającym na ich prezentację. 

Po zakończeniu wystawy lotniczej w 1964 roku, w oparciu o zgromadzone zbiory, powstaje Ośrodek Ekspozycji Sprzętu Lotniczego przy Aeroklubie Krakowskim. Był on w dalszym ciągu wzbogacany eksponatami. 


Muzeum zajmuje mały fragment terenu i część obiektów dawnego lotniska wojskowego Rakowice-Czyżyny. 

Było to jedno z najstarszych stałych lotnisk w Europie. Założone zostało w 1912 roku dla potrzeb lotnictwa Austro- węgier. Należy przy tej okazji przypomnieć o stacjonowaniu na tym terenie na przełomie XIX i XX wieku fortecznego oddziału balonowego 2 Pułku Artylerii Fortecznej twierdzy Kraków. W 1912 roku dowództwo austriackie utworzyło na tym terenie Flugpark 7 razem z całym zapleczem technicznym. W 1917 roku lotnisko na Rakowicach stało się jednym z punktów etapowych pierwszej w Europie regularnej pocztowej linii lotniczej łączącej Wiedeń z Kijowem i Odessą. 


W dniach 30 i 31 października baza lotnicza przechodzi pod komendę polskich władz wojskowych, stając się tym samym pierwszym lotniskiem niepodległej Polski. Zaczęto na nim organizować pierwszą na ziemiach polskich jednostkę lotniczą nazwaną "1 Eskądra Bojowa". W okresie wojny polsko-bolszewickiej działała tutaj "I Niższa Szkoła Pilotów", której zadaniem było szkolenie pilotów dla szybko rozbudowającego się lotnictwa wojskowego. 


Na Rakowicach działały również warsztaty lotnicze remontujące samoloty i ich silniki. Organizowano też w nich ograniczoną produkcję sprzętu lotniczego. W 1921 roku zostaje zorganizowany w oparciu o istniejące zaplecze techniczne 2 Pułk Lotniczy. W połowie lat 20-tych polskie władze wojskowe podjęły decyzję o rozbudowie lotniska. Efektem tego było powstanie drugiego co do wielkości lotniska w Polsce. W 1939 we wrześniu podzieliło los innych polskich baz lotniczych, było kilkakrotnie bombardowane przez niemieckie bombowce. W okresie II wojny światowej lotnisko krakowskie było wykorzystane przez niemiecką Luftwaffe. Stało się jedną z baz lotniczych biorących udział w przygotowaniach do ataku niemieckiego na Związek Radziecki w 1941 roku. W styczniu 1945 roku lotnisko zajęli Rosjanie. W połowie 1945 roku przekazali je polskim władzom wojskowym. W 1963 roku lotnisko Rakowice-Czyżyny zostaje zlikwidowane z powodu rozbudowy kombinatu metalurgicznego i towarzyszących mu osiedli mieszkaniowych. 

Część obiektów dawnego lotniska jest obecnie używana przez Muzeum. Zajmuje ono ocalałe polskie obiekty lotniskowe, w skład których wchodzi duży hangar lotniczy i zaplecze garażowo- Magazynowe, zbudowane na przełomie lat 20- i 30-tych oraz dwa małe budynki zbudowane przez Niemców w okresie ostatniej wojny.


W hangarach dawnego wojskowego lotniska Rakowice-Czyżyny działa jedyne w kraju Muzeum Lotnictwa Polskiego. To stosunkowo mało znane krakowskie muzeum zasługuje na uwagę nie tylko miłośników awiacji. Zalźżek kolekcji stanowiły wraki z różnych zakątków Europy znalezione w magazynach Luftwaffe w wielkopolskim Czarnkowie. Przetransportowano je do Krakowa, a w 1964 r. pokazano po raz pierwszy zwiedzającym. Wśród zgromadzonych eksponatów znajdują się wyjątkowo rzadko spotykane w muzeach Europy egzemplarze aeroplanów. Niektóre z nich to prawdziwe rarytasy, jak oryginalne samoloty, które brały udział w walkach powietrznych w czasie I wojny światowej. Do szczególnie cennych obiektów należą samoloty myśliwskie z okresu II wojny światowej: polski PZL P.11, brytyjski Supermarine Spitfire i niemiecki Messerschmitt Bf 109. 


W muzeum pokazano też repliki pierwszych konstrukcji latających, szybowce, śmigłowce, wojskowe odrzutowce (np. cała kolekcja radzieckich MIG-ów) oraz wycofane z uzbrojenia rakietowe wyrzutnie przeciwlotnicze. Specjaliści i znawcy techniki lotniczej zachwycają się krakowskim zbiorem silników samolotowych. Placówka przedstawia ponad 100 samolotów i innych "powietrznych aparatów", z których wiele odtworzono w trakcie prowadzonych na miejscu żmudnych prac konserwatorskich.

Tekst pochodzi ze strony muzeum

Al. Jana Pawła II 39  30-969 Kraków 
tel./fax: (012) 642 87 00
Dojazd z Ronda Mogilskiego każdym tramwajem jadącym w stronę Nowej Huty 

Godziny otwarcia
PN: 9:00- 15:30- wstęp wolny (tylko ekspozycja plenerowa) 
Wtorek- piątek: 9:00- 16:00 
Soboty i Niedziele: 10:00- 16:00 

poniedziałek, 7 września 2015

Latarnie umarłych

[Tekst pochodzi z opisu skrzynki na geocaching.com- kiedyś go zmienię, ale na razie ku pamięci publikuję w formie takiej, jak Bamboleon (autor tych genialnych skrytek) opublikował.... Zdjęcie pobrane z tego samego źródła...
Autorem opisu jest Bamboleon - autor najbardziej odjechanych skrytek krakowskich:) Opublikowane tutaj, bez zgody:) Ale mam nadzieję ze autor się nie obrazi  - część keszy jest zarchiwizowana, a szkoda by było aby takie historie przepadły...

Latarnia umarłych — murowana budowla z kamienia lub cegły, wznoszona w XII, XIII i XIV wieku na terenach Francji, północnych Włoch, Austrii, w Niemczech, Polsce i Czechach. Powstawały jako samodzielne budowle najczęściej na cmentarzach lub w okolicy szpitala. W zamyśle budowniczych miała wędrowców informować swym światłem o zbliżaniu się do miejsca świętego: między ziemią a niebem, czyli do miejsc związanych ze śmiercią. Konstrukcja latarni była rozwiązana w taki sposób by światło mogło być widoczne ze wszystkich stron.
W dawnych wiekach tylko bogaci mieszczanie mogli sobie pozwolić na służbę, która z pochodniami i latarniami towarzyszyła im w czasie spacerów. Latarnie umarłych stawiano na cmentarzach, przy szpitalach, przytułkach i leprozoriach, wszędzie tam, gdzie obecna była śmierć. Ostrzegały przechodniów przed niebezpieczeństwem zakażenia, a na cmentarzach rozświetlały mrok, w którym mogły kryć się pokutujące dusze i upiory, a także przestępcy. Nieco później stawiano je także na skrzyżowaniach ważnych traktów drogowych.
Latarnie umarłych w Krakowie – istniejące do dziś dawne latarnie umarłych na terenie Krakowa, przebudowane lub przestawione i pełniące inne funkcje niż pierwotnie; najczęściej są teraz kapliczkami. Zamurowano szczytowe otwory, miejsca gdzie niegdyś ustawiano źródła światła: lampki, kaganki oliwne, pochodnie. Budowle wzbogacono o figurki świętych.

Codzienność średniowiecznego Krakowa łączyła się z lękiem przed śmiercią. Trąd będący zagrożeniem zbierał swoje żniwo, mroczne zaułki napawały przerażeniem, masowo wierzono w pokutujące dusze zmarłych i nocne zjawy. Co z tych czasów przetrwało do dziś?
Dawno, dawno temu, w odległych czasach średniowiecza, po zachodzie słońca ulice Krakowa pogrążały się w nieprzeniknionych ciemnościach, jako że nie istniał żaden system oświetlenia miasta. Nieliczne migocące światełka wskazywały wejścia do karczm i gospód. Ale nie tylko. Źródłem światła były też latarnie ustawiane przed wejściami na cmentarze i do leprozoriów (szpitali dla trędowatych). Ze względu na kojarzące się ze śmiercią miejsca, gdzie były ustawiane, latarnie te zwano Latarniami Umarłych.
Pełniły one funkcje zarówno praktyczne – ostrzegały przed pomyleniem drogi oraz wejściem w miejsce potencjalnie niebezpieczne; w leprozorium bowiem łatwo można było zarazić się trądem – oraz metafizyczne: uspokajały ludzi drżących przed nocnymi duchami, zjawami, upiorami oraz pokutującymi duszami. Przypominały też o odmówieniu modlitwy w intencji zmarłych.
===============================================================

Latarnia umarłych przy kościele św. Mikołaja przy ulicy Kopernika 9

50.0611, 19.94716
Najlepiej zachowana Latarnia Umarłych stoi dziś przy kościele św. Mikołaja przy ulicy Kopernika 9. Jest to stosunkowo niewysoka, mierząca ok. 3,5 metra gotycka kolumna, zakryta szpiczastym daszkiem, ozdobionym figurą Jezusa. Źródłem światła był w niej kaganek, wciągany na szczyt latarni przez wewnętrzny kanał. Jest to bezcenny, pochodzący z XIV wieku zabytek. Początkowo owa Latarnia Umarłych oświetlała wejście do szpitala św. Walentego, znajdującego się na miejscu dzisiejszego placu Słowiańskiego na Kleparzu. Szpital zlikwidowano w roku 1818, a pozostałą Latarnię przeniesiono w 1871 w sąsiedztwo kościoła św. Mikołaja, gdzie można oglądać ją do dziś. W 1845 roku została ona uwieczniona na płótnie przez Michała Stachowicza (obraz znajduje się w Muzeum Historycznym miasta Krakowa). 

Jest to jedyna oryginalna i do tego wspaniale zachowana Latarnia Umarłych w kraju.

===============================================

Latarnie umarłych -1- Park Krakowski


N 50° 04.152 E 019° 55.533

Prawdopodobnie mogła ona niegdyś wskazywać drogę do letniej rezydencji królewskiej w Łobzowie.

===============================================================

Latarnie umarłych -2- Klasztor Karmelitanek


N 50° 03.796 E 019° 57.193 

Latarnia przy bramie do klasztoru Karmelitanek była początkowo zwykłym źródłem nocnego światła. Dopiero w konsekwencji zdarzeń związanych z siostrą zakonną Barbarą Ubryk, która przez wiele lat chorowała za murami klasztoru, tradycja ustna nadała temu obiektowi miano latarni zmarłych.

===============================================================

Latarnie umarłych -4- Słup Dębnicki



Prawdopodobnie kapliczkę zbudowano jako latarnię umarłych na cmentarzu cholerycznym leżącym przy trakcie wiodącym z Kazimierza do Tyńca.
Przeniesiono ją z ulicy Bułhaka w obszar tuż przy pasie drogowym ul. Konopnickiej. O tym zabytku fachowcy mówili dotychczas: znak graniczny pomiędzy Zakrzówkiem a Dębnikami, przy Trakcie Skawińskim. Współcześni mieszkańcy skracali sprawę: kapliczka z Ronda Grunwaldzkiego, a najstarsi obstawali przy swoim: latarnia zmarłych. Dopiero odkrycia poczynione podczas przenosin zabytku w nowe miejsce zdają się potwierdzaćwersję przekazywaną od pokoleń - w sąsiedztwie Słupa archeolodzy, badając teren przed rozpoczęciem budowy, odkryli kilka ludzkich szkieletów. 


===============================================================

Latarnie umarłych -5- Kapliczka Sobierajów


N 50° 05.315 E 019° 57.542 

Kapliczka Sobierajów jest zabytkowym obiektem sakralnym stojącym w ogrodzie rodziny Sobierajów (ul. Dobrego Pasterza – naprzeciwko budynku gminy). Ponoć wzniesiono ją na pamiątkę krótkiego pobytu tutaj w sierpniu 1683 roku, Jana III Sobieskiego, tuż przed wymarszem wojsk polskich pod Wiedeń. W kapliczce znajdowała się kiedyś zabytkowa rzeźba Matki Boskiej Bolesnej, którą trzeba było jednak w trosce przed złodziejami zabezpieczyć w innym miejscu. Obok kapliczki pochowano powstańców styczniowych, którzy uchodząc przed represjami, jakie czekały ich w Królestwie Polskim po upadku Powstania. Znaleźli schronienie na Czerwonym Prądniku w stajni gospodarstwa po przeciwnej stronie drogi, lecz pomarli z odniesionych ran. Kapliczka przejęła przy tej okazji funkcję latarni umarłych.


===============================================================

Latarnie umarłych -6- Podgórze


Kapliczka Boga Ojca przed starym Cmentarzem Podgórskim (ulica Wielicka) to także latarnia umarłych. Pierwotnie stała w okolicach skrzyżowania ulicy Wielickiej i Robotniczej. Podczas wyburzania przez Niemców części cmentarza pod linię kolejową zmieniony został układ komunikacyjny. Kapliczka po wojnie trafiła na obecne miejsce.


===============================================================

Latarnie umarłych -7- Planty


N 50° 03.336 E 019° 56.391 
Między murami obronnymi na odcinku ul. Dominikańskiej w kierunku Wawelu a płynącą nieopodal Wisłą (obecnie ul. Dietla) znajdowało się kiedyś całkiem duże jeziorko z wysepką pośrodku. Z powodu pierwszych nasileń zachorowań na kiłę w 1528 r. rajcy miejscy zdecydowali o umieszczeniu na tej wysepce szpitala dla chorych zakaźnie i wenerycznie.

W tych czasach brak skutecznych metod leczenia, które polegało głównie na izolowaniu chorych, bardzo utrudniał proces dochodzenia do zdrowia. Szpital na wysepce i drewniany kościółek obok zyskały św. Sebastiana jako patrona. Ówczesna latarnia umarłych, która ostrzegała przed tym miejscem od 1710 r., znajduje się teraz na Plantach przy ulicy św. Gertrudy i św. Sebastiana. Została przeniesiona tutaj spod dawnego drewnianego kościółka. Mimo że minęło ponad trzysta lat, możemy dalej ją zobaczyć w tym samym miejscu – na Plantach za hotelem Royal.

===============================================================

Latarnie umarłych -8- Kapliczka w Czyżynach


W Czyżynach u zbiegu Alei Jana Pawła II oraz ulicy Wysockiej znajduje się słupowa kapliczka murowana. Pochodzi prawdopodobnie z XVIII wieku. Jest to dawna latarnia  zbudowana przy drodze średniowiecznej prowadzącej z Krakowa do klasztoru cystersów w Mogile - oświetlała pośród dawnych błoń szlak pielgrzymi. W roku 1951 została odnowiona. W roku 2001, w związku z przebudową drogi kapliczkę przeniesiono na nowe miejsce w którym stoi do dziś.


W sieci:

niedziela, 2 sierpnia 2015

Wesley's Chapel - Methodist Centre

Wesley's Chapel was built in 1778 by John Wesley, the founder of Methodism, a Christian movement that focused on Bible study and a methodical approach to scriptures and Christian living, whose preachers were notoriously evangelical.


Wesley helped to organize and form societies of Christians throughout England, Scotland, Wales, North America and Ireland as small groups that developed intensive, personal accountability, discipleship and religious instruction among members. His great contribution was to appoint itinerant, unordained preachers who travelled widely to evangelise and care for people in the societies.

Wesley described his Chapel as 'perfectly neat but not fine'. It is one of London's undiscovered architectural jewels. It is a fine example of Georgian architecture and a Grade I listed building.

In 1891 the Chapel was transformed to commemorate the centenary of Wesley’s death. Marble pillars were donated from Methodist Churches around the world to replace the original pillars made from wooden ships’ masts donated by George III. New pews were also added and the stained glass was installed around this period.


In 1972 the Chapel was found to be structurally unsafe and had to be closed. Between 1972 and 1978 nearly £1 million was raised to save the Chapel from demolition and restore it to its former glory. On 1st November 1978, exactly 200 years after Wesley opened the Chapel, the restored building was re-opened in the presence of HM Queen Elizabeth II and the Duke of Edinburgh.

Wesley's House next to the chapel is one of London’s finest surviving examples of a small Georgian house. Built by Wesley in 1779, he lived there the last twelve winters of his life, in the summer months he would visit and preach to his Methodist societies round the country. He died in the house on 2 March 1791 and was buried at the chapel a week later. His tomb is in the garden to the rear of the chapel.

Text and photos comes from: https://www.geocaching.com/geocache/GC43VR2


wtorek, 30 czerwca 2015

Nawojka

[PL]
Nawojka – na wpół legendarna postać z XV wieku uchodząca za pierwszą polską studentkę, a zarazem nauczycielkę.
Tekst i zdjécie pochodzi z opisu skrzynki https://www.geocaching.com/geocache/GC5GKFG - autor Gooniesy

W 1414 roku studia w Akademii Krakowskiej rozpoczął piętnastoletni Jakub (lub Andrzej, spotykana jest też taka wersja). W rzeczywistości była to przebrana za chłopca Nawojka, według legendy córka burmistrza Dobrzynia nad Wisłą lub - według innych źródeł - córka rektora gnieźnieńskiej szkoły parafialnej. Naukę czytania i pisania po polsku i po łacinie wyniosła z rodzinnego domu. Dalsze kształcenie uniemożliwiały jej ówczesne zwyczaje zabraniające przyjmowania kobiet w poczet studentów. Nie widząc innej możliwości, Nawojka posunęła się do podstępu. Legenda dobrzyńska głosi, iż Nawojka w 1407 r. uciekła po kryjomu z Dobrzynia w dniu jej planowanego ślubu. Kiedy w 1417 roku po trzech latach studiów przygotowywała się do złożenia końcowych egzaminów bakalarskich, została zdemaskowana przez syna wójta z Gniezna, rozpoczynającego w tym czasie naukę w Akademii Krakowskiej. Według innej wersji Nawojka zachorowała i lekarz, który ją badał, ujawnił mistyfikację. Istnieje też wersja głosząca, iż Nawojka została zdemaskowana podczas polewania się wodą podczas Lanego Poniedziałku.
Nawojkę postawiono przed sądem biskupim. Stosu uniknęła dzięki znakomitym świadectwom nauki i moralności wystawionym przez profesorów. Zaraz potem poszła do zakonu, gdzie prowadziła szkołę nowicjatu. Po latach została ksienią klasztoru.
Z Nawojką łączony jest pochodzący z XV wieku Modlitewnik Nawojki (identyfikacja pozostaje w sferze hipotez).

Imię Nawojki nosi powstały w 1929 roku pierwszy żeński akademik Uniwersytetu Jagiellońskiego przy ulicy Reymonta w Krakowie oraz ulica (przedłużenie ul.Czarnowiejskiej)  .

[EN]
Nawojka (14th-century – 15th-century) was a legendary medieval Polish woman known to have dressed as a boy in order to study at the University of Krakow in the 15th century. She later became a nun. She is considered to be the first female student and teacher in Poland.
The story of her was first told by the abbot Martin of Leibitz (d. 1464) in Vienna in about 1429. There are several different versions of the legend.
According to one version, she was a daughter of a teacher in a church school in Gniezno, schooled by her father, who decided to continue her studies using any means necessary. According to another version, she was a girl who inherited a fortune when orphaned. In yet another variant of the story("[this] claim is as well documented as any other") she came from Dobrzyń nad Wisłą. In any case, dressed as a boy, she enrolled at the University of Krakow in the name of Andrzej (or Jakub; two versions of the name she used are reported). At that time it was forbidden for women to attend universities.
Nawojka successfully fooled everyone and studied for two years, making herself a name as a great scholar and a serious student. According to a possibly later addition to the story, she was offered work as a domestic assistant to one of the professors, but declined: at the time servants were expected to accompany their masters to the public bath.One day, she was exposed as a woman. The versions differ here again: according to one, two soldiers wagered that the student walking by was in fact a woman, and exposed her; according to the second, she was found by a son of wójt from Gniezno who joined the school; according to the third one, she fell ill and a doctor examining her found out the truth.
When she was brought before the authorities to explain why she had disguised her gender, she simply answered: "For the will of learning". When they interrogated her fellow-students and professors they could find no one to accuse her of immoral conduct. Her record as a student was excellent. She was not convicted of any crime, but the judges did not want to acquit her entirely. According to Martin of Leibitz, she asked to be taken to a convent. She took her vows there, became a teacher and a leader of the convent school, and eventually the abbess.
This story may or may not be true. Some historians say that if it is true, her time at the university was about 1407-1409.
The Jagiellonian University did not allow women to study until 1897, and to hold academic positions until 1906. The university's first women's dormitory, opened in 1929, was named after Nawojka. One of the streets in Kraków is also named after her.

poniedziałek, 1 czerwca 2015

Fulham - 900 years old church


This wonderful church has been a favourite with film companies over the years.
A church has been on site for over 900 years.
It also has a small cemetery where many an old Bishop of London lay.

Text and photo comes from https://www.geocaching.com/geocache/GC56PBB
and https://www.allsaints-fulham.org.uk/history.htm


All Saints, Fulham’s ancient parish church, lies within the manor of Fulham. The bishops of London were lords of the manor and their former home was Fulham Palace whose grounds are adjacent to the churchyard. The original parish boundaries encompassed both Fulham and Hammersmith which was only made a separate parish in 1834.

The first written references to a church and parish priest date from the 13th century, and the dedication of the church to All Saints is first documented in 1445 at the time when the present Kentish ragstone tower was being built. It is now the only surviving part of the 15th century building.

By the end of the 19th century the medieval church, though much altered and with galleries on three sides, was both not big enough and liable to regular flooding from the Thames. In 1880 it was decided to demolish it and a new church was designed by the architect Sir Arthur Blomfield. This, the present church, is in the gothic perpendicular style and also built of Kentish ragstone with Bath stone dressings. It was built 3 feet higher than the mediaeval church to avoid being flooded.

The interior of the church consists of a nave, with large clerestory windows above, north and south aisles and chancel. Steps at the west end take one down into the tower. The bells are accessed by an exterior staircase. In 1999 glass doors were installed at the west door but the main entrance is by the porch on the north side. At the east end of the south aisle is the Lady Chapel which was glassed-in in 2009. The organ is at the east end of the north aisle and beyond it are the clergy and choir vestries. Most of the stained glass dates from the rebuilding of the church but the monuments were saved from the old church and reinstalled in the present building.

The parish records, dating from 1674, are deposited with the London Metropolitan Archives.